niedziela, 8 lipca 2012

Pomocy!

Moi kochani,
Czytelnicy bloga! Smutna i trudna sprawa, ale liczę, że może znajdzie się parę osób, które troszkę się ze mną solidaryzują i pomogą. Tak, niestety znowu potrzebuję pomocy. Wydatki miesięczne na Copaxone i inne (tak, już niestety też objawowe leki) dochodzą już do 4 tys. zł miesięcznie i starczy mi funduszy z subkonta (tych z 1% podatku od WAS - za co jeszcze raz gorąco dziękuję!) do przełomu września/października. A nowe rozliczenie jest szykowane przez fundację dopiero na listopad, więc jakoś muszę uzbierać te brakujące 4 tysiące, żeby mieć ciągłość kuracji. Proszę z całego serca o każdą - nawet symboliczną pomoc. Naprawdę każda kwota stawia mnie bliżej celu, jakim jest walka o sprawność. Teraz mam ciężki rzut - słabość nogi, spastyka, przeczulica, pęcherz - wszystko naraz. Jestem dziś po piątej kroplówce ze sterydów i sobie zdycham z nadzieję, że za parę dni koniec ze zdychaniem - i że razem z końcem urlopu Karola, będę mogła już spokojnie się zająć moimi kochanymi maluchami.
Jeśli ktoś z Was ma możliwość jakiejkolwiek pomocy finansowej to śmiało (nie krępować się;) - kfiatek19@poczta.fm. Pozorna lekkość tego posta jest naprawdę pozorna, bo lekko mi to wyznanie i prośba nie przychodzą. Ale czego się nie robi dla dzieciaków, żeby miały silną i sprawną mamę.
Agata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz