poniedziałek, 11 lutego 2013

Amor vincit SM ?

Amor vincit SM – Miłość zwycięży SM. Tak zatytułowałam ten blog. Wiedziałam, że nawet jeśli nie pokonamy z Mężem choroby, to mając siebie, damy sobie radę ze wszystkim, co nastąpi. Że będziemy, serce przy sercu, walczyć z rzeczywistością. Pojawiły się dzieci – Jacuś i Asia. Największy dar. Największe szczęście. Niestety w związku z ciążami mój stan się pogorszył. Nadal jestem samodzielna, ale poruszam się już za pomocą wózka inwalidzkiego. Potrzebuję też pomocy w opiece na moim Maluchami. Sytuacja lekka nie jest. Ani dla mnie, ani dla mojego męża Karola, który mimo że pracuje, musi się w domu zajmować dziećmi.

Po długich przemyśleniach, Karol oświadczył, że zostawia mnie. Że nie jestem mu w stanie dać mu tego, czemu potrzebuje. Że się do niczego nie nadaję (tak, to cytat), a on jest młody i chce sobie ułożyć życie, z kimś, z kim będzie mógł spełnić swoje marzenia. Potrzebowałam trochę czasu, żeby to ogarnąć i piszę to z wielkim bólem serca. Dalej jestem w szoku. Miałam dla nas – dla naszej rodziny wielkie nadzieje. I byłam przekonana, że niezależnie od mojego stanu zdrowia będziemy razem przenosić symboliczne góry. Dalej nie mogę uwierzyć, że podjął taką decyzję. Wiedział na co jestem chora już przed ślubem. Wiedział. A teraz prawnik już pisze jego pozew rozwodowy. I co teraz?

30 komentarzy:

  1. Jestem w szoku... mimo wszystko pełna wsparcia dla Ciebie, żałuję, ze tylko symbolicznego :(

    OdpowiedzUsuń
  2. YYYY co za cham i egoista !!! Nie wierzę !!! Nie martw się Agata, wiesz że ZAWSZE możesz liczyć na rodzinę !!! : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz,ale nie cham i egoista,tylko zwykły facet.My kobiety mamy w sobie siłę,żeby wyrwać się śmierci z ramion dla najbliższych.Faceci upadają w tym czasie na kolana.Jeden się podnosi i idzie dalej z rodziną,inny zostawia wszystko i idzie własną drogą.
      Wyzwiska pod adresem Karola akurat Agacie nie pomogą.
      Przykro tylko,że taka wielka miłość kończy się bez happy end'u

      Usuń
    2. Przepraszam, ja też jestem facetem i protestuję przeciwko mówieniu, że to "tylko zwykły facet". Ten człowiek nie ma prawa po czymś takim nazywać samego siebie mężczyzną.

      Rolą mężczyzny jest być silnym, opanowanym. Być oazą spokoju w trudnej chwili i przypominać o logicznym myśleniu w sytuacji, gdy kobiety o logice nader często zapominają. Taka jest rola mężczyzny i ten, kogo ta rola przerasta i odchodzi, zostawiając kobietę samą nie jest już godzien nawet tego, żeby inny facet dał mu za to w twarz.

      Usuń
    3. Tak Aguś. Jad nigdy nikomu nie pomógł. Nie zamierzać go siać ani się w nim topić. Ze swojej strony spróbuję zrobić wszystko, żeby w tej historii nie ucierpieli Jacek i Asieńka.

      Usuń
  3. Agatko,nawet nie wiem co powiedzieć....
    Jestem przy Tobie,przy Was.
    Mam nadzieję,że jeśli dojdzie do ostatecznego rozstania zostaniecie przyjaciółmi,dla Waszych dzieci.
    Kochamy Was bardzo mocno!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochana, ja jeszcze wierzę (gorąco!) że nie dojdzie do ostatecznego :(

      Usuń
  4. ;( nie mogę uwierzyć!!!! Jeszcze niecały miesiąc temu tak pięknie o Tobie pisał, jak byłaś w szpitalu :(((( Boże, co się stało???! To taka nagła decyzja? Może ma jakiś kryzys? Albo się pokłóciliście? :((( jejku... strasznie mi przykro, nie wiem, co Ci napiasać... Staraj się zawalczyć o niego! Może znajdźcie jakiegoś mediatora? Kogoś, kto spojrzy na to wszystko z boku? Może ksiądz? Byłby autorytetem dla Karola? Dużo sił życzę!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tacy ludzie nie maja zadnych autorytetow. to jest tchorz. jemu to z nawiazka odplaca dzieci jak dorosna.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Będę się modliła za Ciebie Kochana, za Twoje dzieci.. Za to, abyś pomimo najgorszego, NIGDY nie zwątpiła w siebie! Oraz za to, że ludzie są tylko ludźmi, słabymi ludźmi, popełniają błędy, ale niekiedy je próbują naprawić. Będę się modlić o to, abyś nigdy przez takich ludzi nie musiała płakać. Wierzę, że w Twoim życiu będzie tylko świeciło słońce, także nocą.. :) Pozostań zawsze sobą, jesteś wspaniała :* !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Aneczka dziękuję pięknie za dobre słowa:* Co ja bym bez ciebie zrobiła..

      Usuń
  6. A ja własnie przeczytałam po prawej stronie "piękne" słowa "pięknego" Karolka : "Jestem jej mężem i bardzo chcę jej pomóc."... I co? Przeszło mu? Zmęczył się kochany Karolek? Zamienił się w koszmarnego Karolka?
    Agato, baby są silne, nawet te SM, wtedy są jeszcze bardziej silne. Dasz radę bez Koszmarnego Karolka! Zbierzesz się do kupy i będzie jeszcze lepiej, zobaczysz:) Dzieciaczki szybko dorosną, nawet nie zauważysz kiedy - to Ci mówię z ręka na sercu, a wtedy odpłacą Ci za twoją miłość:) Trafiłam na Twój blog "za pomocą "Anny Black" i będę zaglądać :) Trzymaj się, Agato, masz wielu wspierających:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewcia, że wspierasz, że każesz się trzymać... Staram się :)

      Usuń
  7. Stawiałam go wszystkim za wzór, on nie może czegoś takiego robić ani Tobie ani dzieciom, póki co do mnie nie dociera co Ci Agatko powiedział, jest to bardzo okrutne, jest mi źle. Pamiętaj że jesteśmy tu dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. nic sie nie przejmuj. on nie jest wart nawet przelotnej mysli. to jest po prostu tchorz i tyle.
    pamietaj, ze zawsze bedziesz miala rodzine i bliskich przyjaciol.
    duza buzka,
    -slawek

    OdpowiedzUsuń
  9. "....prawnik pisza pozew rozwodowy....". mam nadzieje, ze ze wzgledu na dzieci, Twoj prawnik zapewni wam wszystkim wystarczajaco duzo srodkow do zycia. niech placi do konca zycia za swoje tchorzowstwo.
    -slawek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej Sławek! Nie tak szybko! (mam nadzieję) Ucałowania dla Małżonki! :*

      Usuń
    2. ja rowniez mam taka nadzieje!
      calusy od malzonki (i ode mnie).;-)
      -s.

      Usuń
  10. Agato.

    Czytam Twoje wpisy, czytam komentarze ludzi wypowiadających się pod nimi i nasuwa się mi jedna myśl – jak można być taką egoistką? Podobno tak kochasz swojego męża, powołujesz się na tę miłość wielokrotnie, a jednak nie przyszło Ci do głowy, że opisując decyzję Karola skazujesz go na ataki nienawiści i małostkowości naszego społeczeństwa. Czy tak robi się osobie, którą się kocha? Nie przechodzi mi przez myśl, że można zbijać kapitał na Waszej własnej, prywatnej, rodzinnej tragedii. Nie wykazałaś się ni krztą empatii publikując informację o rozwodzie. Nie jesteście celebrytami, nie jesteście osobami publicznymi, taka informacja powinna zostać w gronie Waszej rodziny i znajomych, i to oni powinni Was wspierać. Nie obcy ludzi pełni jadu. Karol JEST człowiekiem honoru, JEST najsilniejszą osobą jaką znam i we wszystkim co robi przemawia przez niego tylko dobro. Zatem pozostaje pytanie czy Ty jesteś w stanie uderzyć się w pierś, że zrobiłaś wszystko jak należy, aby to małżeństwo było szczęśliwe? Choroba chorobą, bardzo Ci jej współczuję, ale upublicznianie decyzji Karola jest niemądre, egoistyczne i całkowicie pozbawione empatii. Spójrz w tę swoją miłość w sercu i odpowiedź sobie na pytanie: czy naprawdę było to potrzebne? A gdy odkryjesz już że nie, to zapłacz w cichości serca nad własnym zaślepieniem.

    Z wyrazami braku szacunku,
    Krzysztof

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwie sie, ze Karol jeszcze nie otrzymal nagrody, np. Nobla za swoj honor i cierpienia.
      wujek, cos mi mowi, ze ty bylbys pierwszym, ktory by rowniez probowal rozgrzeszyc gwalt.
      cos mi mowi, ze gdyby twoi rodzice wiedzieli jaki jestes durny, to pewnie by cie zamienili na tresowana malpke albo papuge.

      Usuń
  11. Witaj Krzyś,
    Masz rację, nie zrobiłam wszystkiego jak należy, żeby małżeństwo było szczęśliwe. Nie jestem święta. Nigdy nie mówiłam że jestem. Ale to mój blog i ja decyduję o czym piszę, nikt nikomu nie każe czytać. Oceniać możesz zarówno Ty, jak i inni.
    Bardzo niemiłe zakończenie komentarza. A ja Ci na to miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Rzeczywiście możliwe, że rozpędziłem się w ostatnim zdaniu. Niemniej moja sympatia do Ciebie 11 lutego zniknęła bezpowrotnie. "Ja decyduję o czym piszę" - prawda, ale wysoce niestosowne jest zapominanie o tym, jaki okrutny może to mieć wpływ na życie Karola.

      Usuń
    3. blagam, nie znikaj symapatio; my sie tu wszyscy zaplaczemy na smierc.

      Usuń
  12. Wiem, ze to juz stare dzieje, mam nadzieje ze zapomnialas juz o tym. Ale nie moge. Jask ktos smie nazywac Cie egoistka?! Ja jestem wlasnie na etapie zmiany postaci choroby, nie wiem co bedzie, nie mam na lek :/ Takze wiem o czym pisze. Nawet wyjscie ze smieciami jest juz duzym problemem. Mam nadzieje, ze ci co zarzucaja Ci egoizm, sami tego doswiadcza. Przykro mi to mowic, ale tak czuje. Nie dziwie sie juz zarzutom ze chorzy i niepelnosprawni gorzknieja. JAK ZYC kiedy juz niewiele mozesz....? Makabra. I zadnej pomocy, jeszcze bliscy odchodza... Moi przyjaciele tez odeszli, odsuneli sie. Coz. Po co zyc z takim obciazeniem, ja to rozumiem, ale.... Trzymaj sie mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, musi Ci być bardzo źle teraz. Strasznie mi przykro. Mam wielką nadzieję i z całego serca życzę Ci żebyś odnalazła swoją radość w życiu. Pamiętam, jak sama miałam okres, kiedy byłam pozbawiona nadziei, także trochę rozumiem co przeżywasz. Może ciut Cię pocieszy, że to mija. Jestem z Tobą duchem :*

      Usuń