wtorek, 12 lutego 2013

Miłość to pragnienie dobra drugiej osoby

Kochani,
Dziękuję za wszystkie Wasze maile i słowa otuchy i wsparcia. Bardzo dużo to dla mnie znaczy, bo jestem w naprawdę trudnej sytuacji. Mam olbrzymią nadzieję, że Karol jeszcze się opanuje i zmieni zdanie. Że te słowa o prawniku, o jego braku uczuć do mnie i o nieuchronności rozwodu są przejawem kryzysu. Kryzysu, który każdy mógłby mieć na jego miejscu, wobec trudności naszej sytuacji - z moimi problemami zdrowotnymi, z jego własnym zmęczeniem (i innymi trudnościami). Kryzysu, z którym wspólnie sobie poradzimy. Ja ze swojej strony na pewno zrobię wszystko, żeby nasze dzieci miały kompletną i kochającą się rodzinę. Wiem, że trzeba dwóch osób, żeby małżeństwo istniało. Dlatego pokładam wielką nadzieję, że nie dojdzie do ostatecznego, na którym przecież najbardziej ucierpią moje kochane Maluchy.

9 komentarzy:

  1. Dołączam się do słów wsparcia dla Pani . Ta historia mną wstrząsnęła .Jestem pełen podziwu dla Pani determinacji aby żyć i dla siebie i dla swoich dzieci . Co do Pani męża , jeżeli faktycznie chce Panią opuścić w takiej sytuacji , to ja na jego miejscu do końca życia wstydziłbym się patrzeć w lustro . Może potrzebna by była jakaś mediacja osoby trzeciej ( kogoś z rodziny , psychologa itp ) . Skoro zdecydował się na małżeństwo i dzieci nie można - nawet , a może szczególnie w tak trudnej sytuacji - zostawiać żonę i dzieci. Mam nadzieję , że ma Pani oparcie też w swojej rodzinie ( rodzicach , rodzeństwie ) . Ja ze swojej strony przekażę Pani swój 1% ( i niezależnie od tego zrobię jakiś przelew na konto ) i postaram się namówić swoich znajomych , ale zapewne jest to kropla w morzu potrzeb . Wierzę że ludzi chętnych Pani pomóc będzie więcej . Na pewno Pani determinacja i wola życia zasługuje na pomoc .
    Wczoraj pomodliłem się za Panią , życzę wytrwałości, szczęścia w swoich staraniach i na pewno będę śledził Pani blog .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję gorąco. I za modlitwę i za pomoc. Bardzo tego potrzebuję i bardzo doceniam. Karola nie mogę oceniać (sama nie wiem co bym zrobiła na jego miejscu...)

      Usuń
  2. Trzymaj się Kochana, ja wierzę w Ciebie i czuję, że będzie wszystko dobrze, tylko potrzeba na to czasu :).. POWODZENIA :)!



    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj łatwo mówić. Ale też dobrze przeczytać... Dziękuję :*

      Usuń
  3. Obiecuję modlitwę za Ciebie i Twojego Męża.

    OdpowiedzUsuń
  4. głupio mi pisać 'jestem w szoku, tak bardzo wierzyłam w Waszą miłość', sama tak pewnie myślisz.. Z powodu jego słów skierowanych do Ciebie jest mi tak bardzo przykro.. Mam nadzieję i trzymam mocno kciuki, żeby wszystko ułożyło się pomyślnie dla Ciebie - nieważne czy z nim, czy bez niego. Jeżeli tylko potrzebowałabyś czegokolwiek, dawaj nam znać - tu na blogu lub mailowo. Wszyscy tu jesteśmy dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję. Cóż, w największym szoku to jestem ja. Chociaż może nie powinnam być? Może tak samo bym zrobiła na jego miejscu? Kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń