Dzień Dzieci

Jeszcze się nie skończył, ale mam chwilkę żeby odetchnąć, bo małe wykończone na basenie padły i śpią. Chwilka w sam raz żeby pochwalić się zdjęciami (dziękujemy fotografowi dziadkowi, dzięki któremu mamy ekstra pamiątkę). Byliśmy w Sopocie w aquaparku (Jackowi nawet dałam dyspensę na przedszkole). Radości było mnóstwo. A żeby wracać - nawet obietnica lodów nie pomogła i tak nie dało się ich wyciągnąć do szatni. No w końcu się dało, ale lekko nie było. Podobało im się. Szczególnie chyba Asi. Była odważniejsza, nie chodziła, tak jak Jacek, co chwilkę wycierać ręcznikiem twarzy;) I próbowała pływać. Moja śliczna mała syrenka. Ale nie w syrenkę się bawiliśmy, tylko w rekiny (czepek Asi miał płetwę i zęby...). Było dużo śmiechu, chlapania innych dzieci, niezdrowego jedzenia (w końcu dzień dziecka jest raz w roku). Zobaczcie sami :)




Gdzie ten głupi ręcznik!






Dziadek nurkuje

W tle nowa zjeżdżalnia, Jacek się odważył!


Dodaj napis


Syrenka już na "stałym lądzie" (jej słowa:)

Ale dzień się jeszcze nie skończył . Jak tylko wstaną budujemy nowe lego. A potem mamy gościa, przyjeżdża wujek chrzestny Asiuni.

Po basenie Asia powiedziała że ma najlepszą mamę na świecie. Staram się jak mogę. Aczkolwiek przyznam, że ledwo żyję po tych wodnych szaleństwach... ;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec Agaty. Tak właśnie.

Barbara Kazana