jesiennie

Jesienne chłody, jesienne deszcze... I my się niestety zgraliśmy z jesienną aurą - u nas też pada. Jacek długo czekał na wizytę u dentysty, żeby ząbek w końcu przestał boleć. Płukał, płakał, nie mógł jeść, nie mógł spać... A jak pojechaliśmy do dentysty, nie pozwolił sobie nawet zrobić znieczulenia. Mimo że mama obiecała klocki lego w nagrodę i mimo że miał perspektywę, że nareszcie przestanie boleć. Kolejne podejście jutro. Może podtlenek azotu pomoże... Ale pani dentystka powiedziała, że do tego jest potrzebna chociaż minimalna współpraca dziecka. No zobaczymy. Już mu opowiadałam o "gazie rozweselającym", jaka to frajda. Że też bym chciała. Na razie ten nieszczęsny ząbek kładzie się cieniem na wszystkim, co mogłoby nam dawać radość. Sadzenie tulipanków, spacery, ogrodowe jabłko-branie... Nawet wieczorne usypianie, przytulanie i opowiadanie bajeczek zdominował. Trzymajcie jutro kciuki za Jacka, może się zdecyduje. Oby...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec Agaty. Tak właśnie.

Barbara Kazana