Ktoś powiedział, że mało piszę o TEMACIE bloga, proszę uprzejmie :)

2 fakty o SM. 1 – wysoka temperatura wywołuje zaostrzenie choroby. No tak. I 2 – intensywne emocje wywołują zaostrzenie choroby.

Dwa fakty. Czy myśleliście nad tym, że to może tak naprawdę JEDEN i ten sam fakt? Jeden mechanizm? Może zaostrzenie jest wołaniem organizmu – „Nie, starczy, otwórz oczy, za dużo wysyłasz energii, już sobie nie radzę”.

Słowo wyjaśnienia, zanim pogłębię temat. Być może zauważyliście, że gorąco robi się nam jak „wysyłamy” energię. Jak transmitujemy coś, w jakiś sposób w kierunku NA ZEWNĄTRZ nas. A kiedy jest nam zimno? (Haha, jakbym to wiedziała, nie musiałabym mieć SM ;) ) Zimno jest nam, kiedy jesteśmy nastawieni na odbiór. Kiedy jesteśmy „magnetyczni”, przyciągamy energię w swoim kierunku.

Wracając do mechanizmu choroby. Może w obliczu emocji, zamiast bronić się (wysyłając energię), warto zaufać i nastawić się na odbiór? MIMO, że nie wiemy, co „przyjdzie” i pozornie odbierając, mamy mniejszą kontrolę nad rzeczami (taaak, ja wiem… to NA TYM polega zaufanie)? Myślę, że warto „nastawić się” na odbiór. Niezależnie, czy emocje, które przeżywasz ci się podobają, czy nie bardzo. Jeśli powodują zmiany w twoim ciele, to chyba twoja reakcja na rzeczy, które „wywołały” te emocje, nie jest do końca idealna. Ale może jest konieczna? Pewnie, że fajnie sobie powiedzieć, że to nie ja, to świat. Ale co jeśli, mamy wpływ na to, w jaki sposób wpłyną na nas wydarzenia (o dowolnej polarności)? Wtedy odpowiedzialność jest nasza.

Moi kochani „towarzysze” w chorobie. Może to jest nasza lekcja – nauczyć się być bardziej magnetycznym. Poddać się. Stracić kontrolę (iluzoryczną w swojej naturze, nie oszukujmy się), żeby zyskać ją na wyższym poziomie…

Czy wiedza o tym (jeśli dwa fakty, są tak naprawdę jednym i tym samym faktem), sprawi, że w sensie dosłownym i metaforycznym kiedykolwiek będę mogła wrócić do sauny, którą kocham? Nie sądzę. Aczkolwiek mój wewnętrzny naukowiec, może kiedyś zechcieć się przekonać ;)

PS. Schizofrenicznie – „będę ufać, self, DON’T MAKE ME!!” :) :)

Pięknego dnia, kochani!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec Agaty. Tak właśnie.

Barbara Kazana