Pamięć komórkowa i rozmowy z moją 9-letnią self

Kiedyś, dawno dawno temu, uczyłam się grać na pianinie. Bez polotu, bez słuchu, bez talentu. I co najważniejsze, nie z własnego wyboru, toteż zupełnie bez chęci. I teraz, TERAZ, mam czelność spytać, halo, moja pamięcio komórkowa, gdzie jesteś? :) Anka (która wtedy uczyła się ze mną, i która potem wylądowała w szkole muzycznej, bo miała i więcej słuchu i więcej polotu) pożyczyła mi pianino, napisała na kartce, która nutka to który przycisk… Mam zapisaną piosenkę (w końcu!), która mnie do pożyczenia pianina zainspirowała… No nic tylko sobie pograć. A moja pamięć komórkowa na to: hahaha! Że skoro nie miałam tego wtedy, to do czego ja się chcę odwoływać. Ale, coś tam miałam (pomijając to, jakim kosztem:). Odzyskam, co moje, czemu nie. ALE moja 9-letnia self się teraz ze mnie śmieje Ale z miłością, ja wiem. No dobra. Nie spytam, co za lekcja. Chociaż dobrze wiem, że inspiracja, to była tylko inspiracja, cel jest większy. Jeszcze nie spytam. Po wtorku, spytam wtedy. Będzie lżej. Zakładając wtorkowy sukces. Ale w sumie, co innego miałabym zakładać. To tylko test, który robię sama sobie. I dobrze o tym wiem. Żebym mogła zobaczyć większy fragment obrazka. I nie przestraszyć się. I nie zawieść. 

A pierwsze wrażenie… Wow, gdyby kiedyś panina wyglądały tak jak teraz i robiły takie rzeczy, jakie potrafią robić pianina teraz… może moja historia potoczyłaby się nieco inaczej :) Tylko że obiecałam nie zepsuć, a takie pianino, to jak komputer (a do psucia rzeczy na komputerze mam prawdziwy talent) więc muszę ostrożniej. Nawet instrukcję obsługi dostałam. Przejrzałam i nie ma w niej zupełnie nic z istotnych rzeczy, które mogłaby chcieć wiedzieć osoba ucząca się grać na pianinie. Więc odłożyłam. Ale może przeczytam co nie co, dowiem się jaki jest potencjał…

PS. Zarzucono mi ekshibicjonizm duszy. Nie przeczę. Nie wypieram się. Ale tłumaczyć się też nie będę. Powołam się tylko na wolną wolę. Ja mam, wiem, jestem tu. Ty też masz, pamiętaj. Każdy ma wybór, gdzie jest, co pisze, co czyta. 

Całuję Was kochani!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec Agaty. Tak właśnie.

Barbara Kazana