niedziela, 7 lutego 2016

Relaks

Oczyszczająca kąpiel, zapach imbirowej świeczki, gorąca herbata mandarynkowa, DZIECI u taty... Tak właśnie wygląda mój niedzielny poranek. Żyć nie umierać :) Piękne chwile. I jeszcze nawet nie ma 10-tej! Co daje mi jeszcze ponad 8 godzin błogiego wypoczynku zanim wrócą małe. I już jutro moja kolejna sesja floatingu... No wiem, za dobrze mi. Nie narzekam ;)

PS. Przepis na detoks w kąpieli - do wanny z ciepłą wodą wsyp sól (dowolną) + sodę oczyszczoną w proporcji 1:2. Wyciąga z organizmu wszystkie toksyny. Jeśli spróbujesz, to obserwuj kolor wody po wyjściu z wanny ;) Dla osób które mają tylko prysznic (no wiem, ciężka sprawa, kąpiel na stojąco... ja bym tak nie przeżyła za długo), podobny efekt oczyszczenia można uzyskać mocząc stopy w ciepłej wodzie z solą i sodą.

Całuję Was kochani! :)

sobota, 6 lutego 2016

TAK!

ALE jestem szczęśliwa, coś niesamowitego się dziś wydarzyło. Okazało się, że nie muszę być aż tak cierpliwa jak myślałam, że będę musiała być! Dzięki życzliwości pewnej osoby wszystko to, co miało się dla mnie wydarzyć w nieokreślonej przyszłości, będzie się działo już od dziś, TAK!

Tak, wiem że piszę niejasno, ale nie będę Was zanudzać szczegółami, po prostu chciałam się z Wami podzielić moją radością.

Nie ma to jak spóźnione prezenty imieninowe od Wszechświata… A propos imienin, dzięki różnym osobom mamy już w domu prawdziwą wiosnę – pierwiosnki, żonkile, tulipany… Czas już chyba sprzątnąć resztki dekoracji świątecznych ;) I zacząć obserwować w ogrodzie znaki nadchodzącej wiosny. Jacek już wczoraj dostrzegł że narcyzy kiełkują. Na więcej oznak chyba jeszcze trochę poczekamy… 

Buźki kochani! Odpoczywajcie sobie, jeszcze sporo weekendu nam zostało :)

czwartek, 4 lutego 2016

Ze świata dzieci moich i nie moich

We wtorek nagrodę zabrałam dzieciaki do kina. Na "Odlotową przygodę". Strasznie się zawiodłam, miała być niewinna bajka o kosmosie, a okazała się bezczelną propagandą NASA. I jako, że byłam odpowiedzialna za pokazanie im tego wszystkiego, wynikło tego dnia dużo dyskusji i tłumaczenia, którego wcale nie planowałam. Przynajmniej na razie. Cóż, całe szczęście, najbardziej im się podobała reklama o "misiu w Nowym Jorku", który wchodzi do kin już wkrótce (no i nielimitowany popcorn, wiadomo). Wstępnie im obiecałam (Warunkowo! Za grzeczność i pokorę! Tak, straszny despota ze mnie:]). Pokażę Wam może parę fotek. Otóż znowu mam swój komputer i mogę "szaleć", to znaczy zgrywać zdjęcia z telefonu...

mój cudny siostrzeniec

moje małe kreatywne, "perfection is ever expanding" :)

artysta większy

artystka mniejsza


z urodzin u Franka

Asia integrująca się z Motylkami :)






Całuję Was i ściskam!

piątek, 29 stycznia 2016

Floating

Słyszeliście kiedyś o floatingu? Zamykają cię w kabinie izolacji sensorycznej, unosisz się na wodzie (takiej mocno zasolonej) i "odpływasz" :) Bardzo ciekawe doświadczenie. I dla ciała i dla ducha. Opowiem może o części dla ciała, która jest nieco mniej intymna. Moje ciało było bardzo wdzięczne, że w końcu o nie zadbałam. Rozluźniły mi się mięśnie, nawet te spastyczne. Fale w mózgu zmieniły się w fale alpha. Generalnie czułam się jak w domu, jakbym już nie miała ciała, jak fala świadomości... Tylko nie wiem, kiedy upłynęła ta godzina ;) Nie mogę się doczekać następnej sesji. Polecam wszystkim, od serca. Koszt nie jest mały, to prawda, ale PLIR refunduje SM-owcom (oczywiście w granicach waszego subkonta).
buźki!

"When you realize how free you can be, you realize how not-free you have been". No nie mogłam się oprzeć z tym cytatem. Co prawda wyjęte z (zupełnie innego) kontekstu, ale JAK pasuje!

piątek, 22 stycznia 2016

Ciąg dalszy...

Cześć kochani. Co słychać? U nas dalej panoszy się choroba i chyba na razie nigdzie się nie wybiera. Dzieci już przez nią przegapiły doroczny bal przebierańców (specjalnie przygotowane kostiumy biedroneczki i pirata...) i występy z okazji Dnia babci w przedszkolu. Nie mówiąc o wyprawach na sanki przy tak magicznej aurze... Ja już (po drugim antybiotyku) myślałam że ze mną lepiej i znowu w nocy gorączka 39,7. Co wcale nie było "rekordem" tej choroby, ale moja teoretyczna wiedza o tym gdzie jest serce, zmieniła się o bolesną świadomość czucia, gdzie to serce się znajduje. Każdy wdech.. no masakra. Całe szczęście, że przynajmniej mięśnie i pęcherz nie buntują się aż tak mocno, jak by mogły (w reakcji na podgrzanie i osłabienie).

No normalnie nie mam dziś chyba żadnych dobrych wiadomości. Ale mam nadzieję, że to będzie ostatni "jęczący" mail na długi, długi czas :) Czas wyzdrowieć, ile można...
Aha, dziękuję Wam za miłe maile i życzenia powrotu do zdrowia :) Dobrze jest mieć Was po swojej stronie.

PS. Wczoraj dowiedziałam się co znaczy słowo "O'sho". I ręce mi oparły do samej podłogi. Znaczy "right". Właściwy, mający rację. Niech żyje skromność :( Chociaż jego propagowanie jednego światowego porządku powinno było mi dać do myślenia. W każdym razie, kimkolwiek nie był, zawsze będę mu wdzięczna. Moja podróż przez duchowość zaczęła się właśnie od niego.

piątek, 15 stycznia 2016

Choróbska zimowe

Fatalnie jest mieć gorączkę przy SM... Całe ciało mnie boli, jak po poparzeniu. I każdy ruch naprawdę dużo kosztuje... I nie ma możliwości zasnąć i przespać najgorsze. Ech... Cierpię sobie (nie) w milczeniu... Tak, to dzieciątko mnie zaraziło. To mniej pokorne. Ona już ma się lepiej, ale ja... Ale muszę przyznać, że była bardzo wyrozumiała dziś (była w domu, w końcu chora), jak mama spędziła dzień w Jacka łóżku w maaało przytomnym stanie. Nie kazała czytać, budować, bawić się... Jedyna rzecz, to uległam i upiekłyśmy babeczki. Nie jadła nic prawie 2 doby przez to choróbsko, to się zlitowałam, jak naszło ją na babeczki... ;) A ja dalej nie mogę dość do siebie (choć weszły już spore dawki ibupromu). No i antybiotyk oczywiście. No jęczę sobie, jęczę... może mi się zrobi lepiej...;)

Buźki kochani!

PS. Większość kłamstw ma swój początek w strachu. Nie wiń osoby która kłamie. Ona się czegoś boi. Może nawet bardzo.

wtorek, 12 stycznia 2016

Lekcje

Moje lekcje dnia wczorajszego.

Lekcja pierwsza - Jesteśmy symbolami dla siebie nawzajem. Chodzi o to żeby dostrzec, czego próbujemy się za pomocą tej symboliki nauczyć... Co "odbijamy" dla siebie nawzajem? Co jest nam łatwiej zobaczyć w drugiej osobie niż w lustrze?

Lekcja druga - ZAWSZE zakładaj rękawiczki jak idziesz zimą na spacer z dziećmi! Nawet jeśli nie planujesz wojny na śnieżki, ani nic podobnego. Bo KTO WIE, kiedy przyjdzie lepić bałwana, ech.... ;)

Miłego dnia kochani :)

niedziela, 10 stycznia 2016

Z naszego świata

Cześć kochani. Wiecie, że fragmenty tego bloga wylądowały w GAZECIE? Tak jest. Widzicie, jaka jestem medialna, hihi ;)

Blog dobra rzecz. Dużo dobrego się dzięki niemu dzieje. Nie tylko mogę się zwierzyć z tego, co mi leży na sercu i uwiera albo z tego co cieszy. Nie tylko mogę zbierać 1% podatku. Blog też łączy z ludźmi - tak jest. Nawet nie-do-końca przystosowane społecznie osoby, takie jak ja ;)

Co mi dziś leży na sercu? Nic smutnego. W sumie, nawet nic specjalnie ciężkiego. Wszystko układa się jak według instrukcji lego - łatwo, miło i z pięknymi efektami. A jeśli występują jakieś niespodziewane modyfikacje, to i z nimi sobie radzimy. Asia coś o tym wie - stale zapewnia różne modyfikacje w przeróżnych planach. Powoli się uczy to moje dzieciątko kochane, oj powoli. Że płacz nie pomaga. Że mama I TAK nie ustąpi. Także rządów Asi na razie nie mamy i nie szykuje się żebym "skapitulowała" ;)

A Jacek... uwielbiam jego teksty... "Zgrzałem się jak zgrzany naleśnik na patelni" :) We wtorek 5-te urodzinki jednego z jego najlepszych kolegów. Czyli dla mnie integracja z innymi rodzicami, jeeej... ;)

Nasza choinka już wyfrunęła. Przez okno. Prosto do ogródka. Za ciepło się jej zrobiło i za ciężko o tej ilości bombek i w sumie się nie dziwię. Dzieci podziękowały, że dała nam dużo radości. Asia dodała, że jej smutno, że choinka umiera. No i poleciała... Może w lecie zrobimy ognisko i sobie o niej przypomnimy :)

Całuję Was w czółko, śpijcie dobrze.

sobota, 2 stycznia 2016

FOL 2016

Nie nowy rok przyniesie Wam wszystko, za czym tęsknicie. Niech będzie długo oczekiwaną zmianą. Całuję Was noworocznie. Dziękuję że jesteście ze mną.


niedziela, 27 grudnia 2015

Po świętach

Hej kochani, jak Wam minęły Święta? Pewnie powiecie, że szybko, co... Za szybko... U nas w sumie bez niespodzianek. Chociaż było dużo więcej emocji, niż się spodziewałam. Tyle czasu małe czekały na te Święta, że w sumie nie powinnam się dziwić. Było istne szaleństwo. Całe to napięcie oczekiwań i przygotowań się skumulowało i okazało się ciężkie do udźwignięcia dla moich skarbów. W każdym razie z wigilii wróciłam wykończona. Święta za to spokojnie. Nawet się udało trochę odpocząć.

Pokażę Wam parę fotek z wigilijnych przygotowań :)