niedziela, 16 sierpnia 2015

humor najlepszy z najlepszych

Cieszę się i sobie śpiewam. Dzieci wracają, hurra! Już dziś. Tak stęskniona nie byłam jeszcze chyba nigdy.
Odpoczęłam przez te dwa tygodnie. Nabrałam energii, doładowałam się duchowo. Przeczytałam w końcu, co miało być przeczytane. Dobry czas. Ale nie macie pojęcia, jak się cieszę, że już się skończył. Niespodzianki już leżą przygotowane na łóżkach, w lodówce ulubione przysmaki. A jutro imieniny synka (będzie niespodzianka, ćśś).
Całuję Was kochani!

niedziela, 2 sierpnia 2015

Czas Agaty :)

Cześć kochani. Powiem Wam, co postanowiłam. Zamiast zamartwiać się i zatęskniać za dziećmi, które pojechały na wakacje do taty, pojadę na ten czas na Kaszuby. Do naszego domku nad jeziorem. Mama już obiecała, że mnie jutro zawiezie. Zostawię tutaj pusty dom, komputer, świat codzienności, problemów i radości. Spędzę trochę czasu na łonie natury sama ze sobą. No, powiedzmy że nie do końca sama, wezmę moje książki. Na myśl o tym, że będę mogła spokojnie zagłębić się w lekturze w słodkim zapomnieniu świata obowiązków, aż mi się serducho raduje. No pewnie, że martwię się o dzieci. I tęsknię, mimo, że dopiero co pojechały. Pociesza mnie, że od miesiąca rozmawialiśmy o tym wyjeździe, że będzie czas z tatą i że nie będzie mamy. Asia cieszyła się na ten wyjazd. Jacek był bardziej sceptyczny, ale mam nadzieję, że do teraz już zapomniał o mamie i  wszystkim wątpliwościach i się doskonale bawi.

PS. Jeśli wierzysz w Boga, pomódl się proszę za mnie. Dopadł mnie dziś znowu, po bardzo długiej przerwie, atak podobny do padaczki, tak mi się czasem zdarza. Wierzę że dobra intencja dobrej osoby potrafi zdziałać cuda :) Z góry dziękuję i od serca życzę Wam wszystkim wszystkiego dobrego na ten nowy letni  miesiąc. Buźki!

piątek, 31 lipca 2015

dumna mama

We wtorek byliśmy na basenie. Jacek pierwszy raz odważył się i zjechał z największej żółtej zjeżdżalni. Na kolankach mamy oczywiście, żeby było raźniej. A potem chciał jeszcze i jeszcze. Wykończyło mnie trochę wspinanie się na zjeżdżalniową wieżę, ale radość dziecka - bezcenna. Z Asią z kolei bawiłyśmy się w syrenkę i potwora morskiego na basenie dla dzieci. Dłońmi odpychała się od dna, machała nóżkami i zasuwała! Aż miło. Właśnie w ten sposób, w tej pozycji, nauczyłam się pływać. Byłam wtedy dokładnie w jej wieku, nad jeziorem charzykowskim na wczasach z rodzicami. W pewnym momencie odkryłam, że wcale nie muszę odpychać się dłońmi od dna, bo sama się unoszę na wodzie. Więc córcia jest na dobrej drodze, żeby zostać wytrawną pływaczką :)

Wczoraj odwiedziliśmy park oliwski. Byliśmy w palmiarni, w "dziurawych" drzewkach-kryjówkach, przy wodospadzie. Największą atrakcją było chodzenie po kamieniach na strumieniu. Jacek co prawda spadł z kamienia i zmoczył buty, ale wcale go to nie zniechęciło do dalszych prób, wręcz przeciwnie. Jestem taka dumna.

A dziś pada, więc siedzimy sobie w domku, patrzymy przez okno na świat i prowadzimy poważne rozmowy. Jacek miał mnóstwo pytań o drugą wojnę światową. A każda odpowiedź, prowadziła do kolejnych pytań. To dziecko jest tak ciekawe świata...

PS. Dziś pełnia i mają się zacząć upały, co dla zdrowia SM-owca nie jest najmilszą sprawą. Także zaklinam pogodę ;) Doceniając przy tym oczywiście, że tegoroczne lato jest dla mnie wyjątkowo łaskawe. Pozdrawiam kochani! Dobrego weekendu.

poniedziałek, 27 lipca 2015

dobry początek tygodnia

Ktoś był dziś dla mnie bezinteresownie życzliwy. Bardzo życzliwy. Tak po prostu. I siedzę sobie teraz i się uśmiecham. Wzruszyłam się.

Jutro basen z dziećmi. Już szaleją, nie mogą się doczekać. Ja w sumie też. Uwielbiam nasze wodne zabawy. Ich radość.

czwartek, 23 lipca 2015

letnie przygody

No i pogoda nam dziś zrobiła psikusa. A mieliśmy przechodzić przez strumyk po kamieniach w parku oliwskim. Za to była zabawa w Tup-tusiu, nowe koleżanki i zajadanie się lodami o smaku rafaello. Pogoda mnie naprawdę rozpieszcza tego lata. Dni upałów, kiedy czuję się trochę słabo, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Zagrożenie rzutem i moje lęki o zdrowie rozwiały się z letnim wiatrem i korzystamy z dziećmi z lata ile się da. Są siły, są chęci, są pomysły. I w końcu przerwa w przedszkolu i mam oboje dzieci przez całe dnie! Jacuś zachwycony, mam wrażenie, że jakoś mnie nawet bardziej kocha;) No z pewnością jest bardziej grzeczny, rozkoszny i wdzięczny. Wczoraj dzieci wymyśliły sprzątanie lasu. Byłam naprawdę bardzo dumna. I pod wrażeniem zaangażowania, energii i konsekwencji z jaką sprzątali.

Mam nadzieję, że wakacje dobrze Wam mijają. Wypoczywajcie, ładujcie akumulatory na nowy rok pracy, a potem napiszcie słówko, czy dwa jak było. Pozdrawiam Was gorąco!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Sobącz po raz drugi

moje odważne dzieciątko

PS. Ta kamizelka ma prawie 20 lat, była ze mną na pierwszych żaglach w życiu. Czas na nowe pokolenie!

piątek, 10 lipca 2015

Wakacje nad jeziorem

Trochę fotek z wakacji z dzieciakami na Kaszubach.








Farbki do malowania dzieci okazały się przebojem



ruski ponton zamiast basenu




prawdziwy strzelec z prawdziwego łuku

polna wróżka







Moje dzieci uwielbiają zupę mleczną. Kto by pomyślał.

piątek, 26 czerwca 2015

Znikam

Dziś rano. Budzę się i nie widzę na lewe oko (to zdrowsze!). Na szczęście trwało to tylko 10 minut. Aczkolwiek szczerze mówiąc - było to chyba najdłuższe 10 minut mojego życia. Pełna panika.

Kochani, wiem, ten blog nie po to powstał, żebym miała gdzie narzekać. Bo ani nie jest miło takie rzeczy pisać, ani, tym bardziej pewnie, czytać. Także znikam na razie. Wrócę, jak tylko będzie ze mną lepiej. Nie martwcie się o mnie, na duchu mnie podnosić nie trzeba. Nie wątpię ani w sens życia, ani w Boga, ani w sensowność wszystkiego co się dzieje. Po prostu nie chcę pisać miłych i słodkich rzeczy, jak stan mojej duszy z miłymi rzeczami nie współgra. A kto lubi czytać o tym, że komuś jest źle? No Was o to nie posądzam, hehe ;)

czwartek, 25 czerwca 2015

Z prądem

Nie walczyć. Staram się. Obserwuję. Bo kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Ja sama i nikt ani nic więcej. I tylko zastanawiam się, co moje ciało chce mi przez to wszystko powiedzieć. Pewne koncepcje mam. Powiedzmy szaro-różowe. Szary dla nieświadomych działań i ataku na samą siebie (Cóż z tego że za pomocą choroby? Tym gorzej!), różowy dla uzmysłowienia sobie ich (Ale do jakiego stopnia?). Jestem z tym. Staram się być.