piątek, 25 lipca 2014

Nowe subkonto

Kochani, tego posta piszę zarówno z dużą przykrością, jak i z olbrzymią nadzieją na poprawę. Niestety po kilku latach współpracy z Polskim Towarzystwem Stwardnienia Rozsianego, który prowadzi moje subkonto, muszę przyznać, że nie bardzo mi ta współpraca odpowiada. Spotykam z ich strony dużo utrudnień oraz nieugiętą sztywność pod względem regulaminu. Nie refundują wielu rzeczy, których potrzebuję w wyniku mojej choroby, a na które niestety mnie nie stać, bo jak wiecie utrzymuję się z dziećmi się z renty 610zł i alimentów. Pomijam w ogóle kwestię opłat, które PTSR pobiera z mojego subkonta.

Wielu chorych na stwardnienie rozsiane poleciło mi Fundację „Dobro Powraca”.  Nie pobierają żadnych opłat od chorych oraz, przede wszystkim, fundację tę prowadzą ludzie o wielkim sercu, którzy owszem – mają regulamin, ale do każdej potrzeby chorego podchodzą indywidualnie. I, z tego co słyszałam, z olbrzymią życzliwością i chęcią pomocy. Nie spotkałam żadnej osoby, która by miała zastrzeżenia odnośnie swojego subkonta przy Dobro Powraca.

I mój wielki apel do wszystkich, którzy mi pomagają – bądź to wpłatami na konto, bądź też poprzez przelewanie mi swojego 1% podatku. Jeśli macie chęć, żeby mi dalej pomagać (na wdzięczność za co powinnam poświęcić wiele, wiele oddzielnych postów), to proszę uwzględnijcie nowy numer konta:

95 1140 1140 0000 2133 5400 1001 

Dobro Powraca – fundacja na rzecz Chorych na stwardnienie rozsiane
tytuł: Agata Długokęcka

(opcjonalnie adres: ul. Hłaski 34/12, 54-608 Wrocław)

Oraz nowy KRS (choć rozliczenia dopiero zaczynają się od stycznia):

0000338878 (cel szczegółowy ten sam: „Agata Długokęcka”)

I jeszcze prośba. Banery odnośnie darowizn i 1% podatku, które widzicie z boku mojej strony, są już nieaktualne. A ja sama nie umiem zrobić nowych. Na razie ich nie usuwam, bo prośba jest taka – jeśli ktoś z Was potrafi i ma trochę czasu – niech napisze do mnie maila (a ja wtedy poproszę o zmianę danych i logo na banerach). Edit: Banery jak widać gotowe i piękne. Gorące podziękowania dla Kajtka!

I jeszcze jedna ważna informacja – stare subkonto przy PTSR dalej będzie na razie istniało. Mimo wszystkich jego wad. Bo wiem, że ta informacja może nie dotrzeć do każdego. Oraz chociażby ze względu na to, że otrzymam na nie tegoroczny 1% podatku, a pieniędzy do tej pory zgromadzonych PTSR w życiu nie przekaże do dyspozycji innej fundacji, żeby nie tracić funduszy, które z tego czerpie.

I na koniec najważniejsze. Nie mogę tak pisać o tym, jak można mi pomóc, bez choćby wspomnienia, jakie to ma dla mnie znaczenie. Olbrzymie. Moja wdzięczność jest właściwie niewyrażalna. Bo to dzięki Wam biorę abstrakcyjnie drogie lekarstwa. Dzięki Was się rehabilituję. Dzięki Wam jestem w tak dobrej formie (a przecież kiedyś poruszałam się na wózku!). To dzięki Wam mam energię, żeby wychowywać moje dzieci. Wszystko, co się dzieje dobrego w moim życiu – dzieje się dzięki Wam.

środa, 23 lipca 2014

Malinowy sezon

Dzieci wyczyściły wszystkie malinowe krzaczki. Po dwa kilo na dziecko. Raj na ziemi.


malinki dla mojej dziewczynki






piątek, 18 lipca 2014

Wakacje w Sobączu

Byłam z dziećmi, rodzicami i ciocią Martą z synkiem Piotrusiem na Kaszubach nad jeziorem (rodzice mają tam działkę). Nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak dobrze bawiliśmy. Były zabawy wodne, nauka pływania, zabawy plażowe, windsurfing (po 8-miu latach choroby!), grillowanie, budowanie szałasu itp. Jacek wbrew moim obawom nie bał się wody tak, jak w zeszłym roku. Im dłużej przebywał nad jeziorem, tym śmielszy się stawał. Dzieci były w swoim żywiole. Szczególnie, że był z nimi kolega Piotruś (1 dzień starszy od Jacka). Piotruś jest prawdziwym inżynierem. Takie rzeczy jakie on wymyślał... To nawet Jacek by na to nie wpadł. Wszędzie wędrowali razem, a Asię zostawiali z dorosłymi. A ja z rodzicami i z Martą mieliśmy trochę czasu na słodkie lenistwo. Wylegiwanie się na kocu z letnią gazetką to jest to, szczególnie, że pogoda dopisywała Medal dla każdego kto przejrzy wszystkie zdjęcia. A przy okazji - było ich w sumie 600, także, wbrew pozorom,  mogłam wrzucić więcej.





rozbójnik przy stole


Jacuś mi zrobił zdjęcie :)


mój pomocnik


budowla Jacka i Piotrusia

po 8 latach SM!



Faceci swoje, a ja swoje!


prawie udana fota :P




we trójkę raźniej

Ach jak mi dobrze



Asiunia z ciocią



będzie łamaczka serc, czyż nie? :)



Szukam rybek

Zwis z respektem, bo tu już nie ma dna...



Pływanie na materacu okazało się być hitem wyjazdu. Dla mamy też :]


Ciocia Marta boi się wody, ale zobaczcie, jaka tu odważna! Czego się nie robi dla dzieci.


Z moim szczęściem


Z moim drugim szczęściem




casanova




Nie ma to jak na plecach u dziadka. Samo się płynie!

...albo u babci :)







Jakim cudem ten Piotruś tak lubi Jacka?