poniedziałek, 27 lipca 2015

dobry początek tygodnia

Ktoś był dziś dla mnie bezinteresownie życzliwy. Bardzo życzliwy. Tak po prostu. I siedzę sobie teraz i się uśmiecham. Wzruszyłam się.

Jutro basen z dziećmi. Już szaleją, nie mogą się doczekać. Ja w sumie też. Uwielbiam nasze wodne zabawy. Ich radość.

czwartek, 23 lipca 2015

letnie przygody

No i pogoda nam dziś zrobiła psikusa. A mieliśmy przechodzić przez strumyk po kamieniach w parku oliwskim. Za to była zabawa w Tup-tusiu, nowe koleżanki i zajadanie się lodami o smaku rafaello. Pogoda mnie naprawdę rozpieszcza tego lata. Dni upałów, kiedy czuję się trochę słabo, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Zagrożenie rzutem i moje lęki o zdrowie rozwiały się z letnim wiatrem i korzystamy z dziećmi z lata ile się da. Są siły, są chęci, są pomysły. I w końcu przerwa w przedszkolu i mam oboje dzieci przez całe dnie! Jacuś zachwycony, mam wrażenie, że jakoś mnie nawet bardziej kocha;) No z pewnością jest bardziej grzeczny, rozkoszny i wdzięczny. Wczoraj dzieci wymyśliły sprzątanie lasu. Byłam naprawdę bardzo dumna. I pod wrażeniem zaangażowania, energii i konsekwencji z jaką sprzątali.

Mam nadzieję, że wakacje dobrze Wam mijają. Wypoczywajcie, ładujcie akumulatory na nowy rok pracy, a potem napiszcie słówko, czy dwa jak było. Pozdrawiam Was gorąco!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Sobącz po raz drugi

moje odważne dzieciątko

PS. Ta kamizelka ma prawie 20 lat, była ze mną na pierwszych żaglach w życiu. Czas na nowe pokolenie!

piątek, 10 lipca 2015

Wakacje nad jeziorem

Trochę fotek z wakacji z dzieciakami na Kaszubach.








Farbki do malowania dzieci okazały się przebojem



ruski ponton zamiast basenu




prawdziwy strzelec z prawdziwego łuku

polna wróżka







Moje dzieci uwielbiają zupę mleczną. Kto by pomyślał.

piątek, 26 czerwca 2015

Znikam

Dziś rano. Budzę się i nie widzę na lewe oko (to zdrowsze!). Na szczęście trwało to tylko 10 minut. Aczkolwiek szczerze mówiąc - było to chyba najdłuższe 10 minut mojego życia. Pełna panika.

Kochani, wiem, ten blog nie po to powstał, żebym miała gdzie narzekać. Bo ani nie jest miło takie rzeczy pisać, ani, tym bardziej pewnie, czytać. Także znikam na razie. Wrócę, jak tylko będzie ze mną lepiej. Nie martwcie się o mnie, na duchu mnie podnosić nie trzeba. Nie wątpię ani w sens życia, ani w Boga, ani w sensowność wszystkiego co się dzieje. Po prostu nie chcę pisać miłych i słodkich rzeczy, jak stan mojej duszy z miłymi rzeczami nie współgra. A kto lubi czytać o tym, że komuś jest źle? No Was o to nie posądzam, hehe ;)

czwartek, 25 czerwca 2015

Z prądem

Nie walczyć. Staram się. Obserwuję. Bo kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Ja sama i nikt ani nic więcej. I tylko zastanawiam się, co moje ciało chce mi przez to wszystko powiedzieć. Pewne koncepcje mam. Powiedzmy szaro-różowe. Szary dla nieświadomych działań i ataku na samą siebie (Cóż z tego że za pomocą choroby? Tym gorzej!), różowy dla uzmysłowienia sobie ich (Ale do jakiego stopnia?). Jestem z tym. Staram się być.

sobota, 20 czerwca 2015

Urodzinki

Piękny dzień. Goście, torty (z malinkami w kształcie księżniczki dzieła cioci Madzi oraz truskawkowy z kucykami), ogrodowe szaleństwa na trampolinie, prezenty (i te wymarzone i niespodzianki). Dzieci w siódmym niebie. Zdjęcia zrobione. Pożyczę od taty aparat i coś Wam pokażę.

Szkoda tylko, że dawno nie czułam się tak źle. Czuję, jakbym nie miała kontroli nad swoim ciałem. SM-owcy wiedzą, jakie to frustrujące. No i zmęczenie jak po dwóch bezsennych nocach. Tak bez powodu, po prostu. Dałam co prawda radę nadmuchać balony i w miarę w miarę porozmawiać z gośćmi. Ale tylko ja wiem, ile mnie to wszystko kosztowało wysiłku. Jak myślę z ilu planów na najbliższy czas będę musiała zrezygnować, to aż mi się chce płakać. Nieprzewidywalna ta choroba. A najgorzej jest, jak chcemy najbardziej. Tak dużo ludzi dookoła, a taka samotna się czuję. Podobno wszystko, co wartościowe znajduje się w nas. Cóż, nie jestem na tyle świadoma, żeby to "wszystko" odczuć. Przebłyski są, ale to tylko przebłyski. Siedzę sobie na własnych peryferiach i nawet spać nie mogę, tak mi źle.

piątek, 19 czerwca 2015

Porządkujemy

Ale miałyśmy dziś z Asią pracowity dzień. Nie wiem, co mnie tak naszło na generalne porządki, ale sukcesami się pochwalę. Z pięciu worków na śmieci pełnych za małych ubranek po dzieciach - powstało jedno pudło poskładanych w kostkę ciuszków. Z dwóch szuflad luźnej dokumentacji medycznej - zgrabny segregator ułożony datami. Z trzech siatek starych paragonów, faktur i rachunków - całkiem zgrabna teczka z podziałem na kategorie wydatków. Nie wspominając o nowych trzech workach na śmieci pełnych moich nie noszonych od lat ubrań (w szafie luz, sukienki mogą w końcu oddychać pełną piersią). Jeszcze został mi porządek w szafce (no dobra - szafkach) na leki i dzień będę mogła uznać za zakończony. Coś mi się wydaje, że moją porządkową inspiracją była niecierpliwość przed jutrzejszym przyjęciem. Tak, to już jutro! Hihi :)

czwartek, 18 czerwca 2015

Zakończenie roku

Dziś było zakończenie roku w przedszkolu. Jacek występował wraz ze swoją grupą. Przebrany za biedroneczkę, śpiewał, mówił wiersze, tańczył, nawet śpiewał po angielsku! A mi łzy ciekły z dumy i ze szczęścia. W czasie poprzednich występów zimą, był taki stremowany, że buzia na kłódkę, a oczy wpatrzone w podłogę. Teraz, po dawnej nieśmiałości, nie został nawet ślad. Później wręczyliśmy Paniom (wszystkim 5-ciu!) kwiatki i czekolady, podziękowaliśmy i po wakacjach mój syn już nie będzie małą biedroneczką. Wróci do przedszkola już jako "motylek" (każda grupa, to inny owad). Asia natomiast zadebiutuje jako biedronka. Już się powoli szykujemy. I póki co przeważają u niej uczucia pozytywne. Lęku naprawdę nie dostrzegam. W sumie Jacek płakał tylko 2 tygodnie w swoich przedszkolnych początkach (w przeciwieństwie do jego mamy, która aklimatyzowała się przez długie pół roku wycia pod salą przy rozstaniach z mamą). A młodsze dzieci mają ciut łatwiej, szlaki już przetarte. Więc jestem o nią spokojna.
Jestem taka dumna z moich skarbów. Dziadek wszystko nagrał, także będzie piękna pamiątka.

Miłego weekendu kochani! My w sobotę świętujemy 3-cie urodzinki Asi. Będą goście, balony, prezenty, tort z motywem z ulubionej bajki i pewnie całkiem sporo urodzinowego szaleństwa. Asia już dobry tydzień każdego dnia pyta o szczegóły i cieszy się na nadchodzące święto prawie tak mocno jak ja;)