sobota, 31 października 2015

Dziękuję

Cześć kochani. Co jakiś czas dodaję notki o tym jak bardzo jestem Wam wdzięczna za Waszą pomoc. Dziś jest na to doskonały dzień :) Jako że otrzymałam z fundacji raport z 1% z 2014 roku. W ogóle wiecie ilu WAS jest? 240! 240 osób zdecydowało w tym roku, że przekaże mi swój 1% podatku. Pomóc mi tak po prostu. Jakbym tylko wiedziała kim jesteście, każdy z Was pewnie by dostał osobiste podziękowania, ale niestety ochrona danych osobowych i te sprawy, więc w moim raporcie nie było nazwisk, a jedynie lista urzędów skarbowych w poszczególnych miastach. Także znowu wykorzystam w tym celu tego bloga, żeby powiedzieć - DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ. 43tys.zł. Tak, kochani, właśnie tyle! Jestem Wam bardzo, bardzo wdzięczna. Powiem szczerze, że myślałam, że w związku ze zmianą fundacji-danych-itp w tym roku nie będzie nawet połowy tej kwoty. A tu taka niespodzianka. Czuję, że to nie tylko Wasza pomoc finansowa, ale też idzie z nią dużo, dużo miłości. Doceniam pomoc każdego z Was i każdą ciepłą myśl wysłaną w moją stronę. Szczególnie, że mam teraz taki czas "prób i lekcji" że tak powiem i każdy promyk radości doceniam podwójnie ;) Dobrze, że jesteście. I dobrze, że mogę się leczyć. I w dodatku skutecznie. Dziękuję kochani.


Pokaże Wam dzieło moich dzieci, a co tam, taki mamy dziś dzień, że mogę, hehe :)

wtorek, 20 października 2015

Ważne chwile

Już jutro mój doroczny rezonans. Tym razem jestem wyjątkowo ciekawa wyniku. Za jakieś 2 tygodnie będę się chwalić ;)

piątek, 16 października 2015

jesiennie

Jesienne chłody, jesienne deszcze... I my się niestety zgraliśmy z jesienną aurą - u nas też pada. Jacek długo czekał na wizytę u dentysty, żeby ząbek w końcu przestał boleć. Płukał, płakał, nie mógł jeść, nie mógł spać... A jak pojechaliśmy do dentysty, nie pozwolił sobie nawet zrobić znieczulenia. Mimo że mama obiecała klocki lego w nagrodę i mimo że miał perspektywę, że nareszcie przestanie boleć. Kolejne podejście jutro. Może podtlenek azotu pomoże... Ale pani dentystka powiedziała, że do tego jest potrzebna chociaż minimalna współpraca dziecka. No zobaczymy. Już mu opowiadałam o "gazie rozweselającym", jaka to frajda. Że też bym chciała. Na razie ten nieszczęsny ząbek kładzie się cieniem na wszystkim, co mogłoby nam dawać radość. Sadzenie tulipanków, spacery, ogrodowe jabłko-branie... Nawet wieczorne usypianie, przytulanie i opowiadanie bajeczek zdominował. Trzymajcie jutro kciuki za Jacka, może się zdecyduje. Oby...

poniedziałek, 12 października 2015

Zaufanie

Nie ma to jak słodko-gorzkie lekcje dostrzegania i doceniania doskonałości w sytuacjach z pozoru dalekich od ideału. Tak, tak, wyższy cel gdzieś się tam majaczy na horyzoncie, prawda. Tylko dalekooo. Ale daję sobie czas, małe kroczki :) I powoli zinternalizuję "all in divine right time and divine right order" :)