Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

Śladami mamy

Obraz
Byliśmy wczoraj na lodach w Misiu. I potem na spacerze nad Motławą. Odwiedziliśmy dokładnie te miejsca, gdzie rodzice zabierali mnie i Ankę, jak byłyśmy małe. Dzieciaki tak samo szalały, jak ja kiedyś. Chodziły po murkach, wychylały się przez łańcuchy w stronę wody... A lody też smakowały, jak 20 lat temu. Spotkaliśmy ciocię Madzię (też przyjechała na lody do Misia). Jacek i Asia (jak zawsze) chodzili po hiltonowym ogródku, wrzucali w żywopłot hiltonowe (malowane na biało) kamienie i wylegiwali się na hiltonowych kanapach. Żeby nie było, nie miały mojego pozwolenia. Ale dzieci, jak to dzieci... :) Parę fotek. Możecie się wczuć w klimat :)












Z urodzin Asi

Obraz
Siedzę, siedzę i nie mogę zdecydować, na którym zdjęciu Asia najładniej wygląda. Zatem wszystko, co mam z urodzin.























List do córki

Kochana Asiu,

Wczoraj skończyłaś 2 latka. Z tej okazji, chciałam napisać do ciebie parę słów, które może przeczytasz. Kiedyś, jak będziesz już duża. Ale proszę Cię, nie rośnij za szybko.
Asiuniu. Jesteś moją Perełką. Tak nazywam Cię najczęściej. Czemu Perełką? Nie Myszką, Kotkiem, Skarbem? Ponieważ żadne inne określenie nie oddaje Twojego piękna. Nie mówię tutaj o tym, że jesteś ślicznym dzieckiem, choć jesteś. Chodzi mi o Twoją radość, która wydaje się nieskończona. Radość z każdej maleńkiej rzeczy, uśmiech do wszystkiego co się dzieje. A nawet, jak nie dzieję się nic - to ty się cieszysz. Tańczysz, zaczepiasz, uśmiechasz się. Potrafisz mnie rozweselić w mgnieniu oka. I modlę się codziennie, żebyś nie zgubiła tej radości dorastając. Choć później pewnie nie będziesz taka niewinna i naiwnie szczęśliwa. Niestety wraz z doświadczeniami stracisz ten dar, podobnie jak każde dziecko. Mam jednak nadzieję, że umiejętność cieszenia się małymi rzeczami i doceniania tego, co jest obok, pozostani…

Codzienne radości

Obraz
Dzień dobry. Dawno już się nie chwaliłam dziećmi, co :) Asia umie już zaśpiewać po jednej zwrotce dwóch piosenek! I nie fałszuje. Wcale a wcale. A Jacuś "prześladuje" Asię, żeby sprzątała. Taki się pedant zrobił, aż miło. Ale są też rzeczy, którymi chwalić się nie ma co. Ale napiszę, żeby nikt sobie nie pomyślał, że my jakaś idealna rodzina jesteśmy;) Mój syn dostał wczoraj pierwszy w życiu szlaban na komputer (którym się bawi dopiero od poniedziałku). Za co? Za spychanie Asi ze schodów. Takie mądre dziecko, a jednak takie głupie pomysły czasem przychodzą do głowy bądź co bądź niegłupiej. Tak na marginesie, ja swój pierwszy szlaban na komputer dostałam gdzieś koło 15-tego roku życia. Ale to były inne czasy, jak to mawiają babcie nasze drogie.

A wczoraj byliśmy na procesji. I w kościele. Na lodach w Misiu. I u babci i dziadka na truskawkach. Miły dzień. Ostatnio mamy taki przyjemny okres. Ciągle jesteśmy na dworze. Nawet ostatnio obiady serwuję w ogrodzie. Dzieciarnia się plu…

Samotną nie pyszń się niemocą

Taki mam dziś nastrój. Melancholia.

Neuropozytywne mamy

Obraz
Cześć kochani. Chciałam się dziś z Wami podzielić nowiną. Otóż ja i moje dzieci znaleźliśmy się w artykule w "Neuropozytywnych" dotyczącym macierzyństwa przy diagnozie stwardnienia rozsianego. Czy zdrowi ludzie tolerują, gdy osoba chora zostaje matką? I jakie jeszcze wyzwania wiążą się z macierzyństwem osób obciążonych etykietką SM? Jestem z nas dumna i przy okazji polecam Wam wszystkim lekturę artykułu oraz czasopisma "Neuropozytywni". Z aktualnego numeru dowiecie się m.in. o plastyczności mózgu, ćwiczeniach na "opadającą stopę", przeczytacie najnowszy raport o dostępie do leczenia w SM oraz o nadchodzących zmianach w refundacji. Z całego serca polecam. Większość z Was zna i prenumeruje już Neuropozytywnych, z tego co wiem, ale może tą notką pomogę komuś w odkryciu tej gazety. Gazety, która jest tylko dla nas. O naszych wyzwaniach, naszych radościach, najnowszych lekach i ich testach i wielu innych sprawach. Neuropozytywni z resztą to nie tylko magazyn, …

Znaki lata

Obraz
Tak, już są! Maciejka prawie kwitnie, mnóstwo piwonii w ogrodzie, czereśni co nie miara... Zobaczcie na ostatnie zdjęcie. Jest zrobione z ławeczki pod czereśnią. ILE TEGO JEST! Jak ktoś ma ochotę i drabinę to zapraszam. Może zdążycie przed szpakami ;) Podobno najlepsza odmiana. I faktycznie najlepsza, jaką znam. Niestety zdrowotne okoliczności uniemożliwiają mi chodzenie po drzewach, ale na trawniku też dostatek. A co u dzieci? Zdrowe, wesołe. Dziś było mnóstwo tańca, śpiewania i przebieranek. Za policjantów, eskimosów, pingwiny... A w ogrodzie polowania na dżdżownice (takiego humanitarnego, nazwali się odkrywcami i grzebali w ziemi). Cóż jak mogę powiedzieć - pomysłowe dzieci mam :)

Letnie pozdrowienia dla moich kochanych czytelników! I szczególne życzenia dla Was, SM-owi przyjaciele, żeby lato za bardzo nie dało Wam w kość!