Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

"tytuł posta"? yyy yes, jakiś mądry... może cytat...

Obraz
Cześć kochani. Trochę jestem nieprzytomna dziś. Fizycznie, mentalnie. Trochę za bardzo, żeby się pochwalić, czego dziś dokonałam z Jackiem (może Asia nam jutro zrobi zdjęcie... i nie będę musiała nic mówić...) Trochę za bardzo, żeby myśleć po angielsku, a dziś powinnam no (ktoś tam jest, kto teraz właśnie powinien być zrozumiany...). Za bardzo nawet, żeby powiedzieć Wam, czemu, czując się, jakbym nie spała trzy dni, czuję się teraz tak dobrze...






Akrobata mój

Obraz
Robiąc dziecku te piękne zdjęcia, nawet nie przeczuwałam, że będę musiała się tam za chwilę wpinać i go ratować. W sukience, na boso. Tak jak przyszłam. Po linach. Przy prawie 30 stopniach. Jeeej.

A wyszliśmy z domu, do lasu... Z hulajnogami... LODY im nawet obiecałam, żeby nie iść TAM. Hulajnogi wróciły, zmoczyłam włosy i uległam, taka słaba jestem.










Laleczka

Obraz
Antosia to robi. Asia też by chciała. Umie już piruety robić...
jaskółkę... ("Bez trzymanki, mama! Bez trzymanki!") A ta kołysanka... ta
kołysanka jest NASZA.

How about...

Obraz

Runda 4 indeed

Obraz
Już… już prawie dziś zaczęłam szukać dziury w całym… Prawie. I natychmiast odzyskałam mój „vertical”, moje odpowiedzi, na moje pytania. A mogłam teraz z pochyloną głową czytać swój rachunek sumienia po raz piętnasty i mówić „yep, czas sobie wybaczyć”. Tylko… ten czas już był. To już było. Teraz tylko… stary schemat… musiałam zobaczyć co było, musiałam prawie wpaść… Prawie… Patrzę sobie teraz z boku dumna. Tak. Od razu kocham się bardziej.





Dzień Matki

Co mogę zrobić dla Was dzieci moje kochane, żebym, jak kiedyś zrobicie mi kartkę „Dla najlepszej mamy”, nie musiała pytać „Ech, czy rzeczywiście? Czy naprawdę nie mogłam lepiej?”? Co mogę… Pierwsze pytanie, czego bym dla Was chciała? Chciałabym… Żebyście odkryli swój najwyższy potencjał. I mieli odwagę go realizować. Zawsze byli sobą. Szli przez życie z miłością. Radością. Żebyście czuli wdzięczność, która jest tej radości podstawą. Żebyście… po prostu… byli dobrymi ludźmi. I co ja mogę, żeby Wam to ułatwić? Tak, wiem, co mogę. Ale dziś, w Dzień Matki, puszczam tę intencję w świat. Bardziej być. Bardziej obserwować. Mniej myśleć o sobie. I słuchać bardziej. Wyczuwać Wasze potrzeby. Talenty. Nie wyręczać. Zachęcać. Wspierać. Tłumaczyć cierpliwie i mądrze. Konsekwentnie. Z miłością. Zawsze.
Kocham.

Dziś Woda

Obraz
Dzisiaj, kochani, fotka z książki Masaru Emoto. Jest 25-ty, może ktoś się przyłączy. Ah Beh DE TE ah, Aah-QuA’-el.



Jeśli ktoś by chciał zerknąć do książki – zachęcam. Masaru Emoto – „Uzdrawiająca siła wody”. Przepiękne zdjęcia kryształów uformowanych przez zamarzającą wodę i fizyka kwantowa przedstawiona w sposób dostępny dla przeciętnego „humanisty”. Wnioski są olbrzymie, zapiera dech w piersiach. 
Mam dziś "preview" wakacji. Gorąco I Asia w domu. A już zaraz... dwa miesiące, kiedy to goręcej I oboje w domu (przedszkole nieczynne) ;) No dam radę, wiem że dam. 
Dobrego dnia kochani!

Na razie magia kwitnie jak nigdy

Obraz
Była sobie piękna kraina. Pełna magii, miłości i fioletowych liści. Mieszkały w niej elfy. Elf Wody – Naida, elf Ziemi Farran, elf Powietrza – Aira i elf ognia Azari. Nie zapominajmy o królowej elfów, Skyra mieszkała w podniebnym pałacu, jej mocą był Eter (dopowiedzenie, acz malutkie, Skyra jest "prawdziwa"). Pewnego dnia w pniu starego drzewa otworzył się Portal i wyszła z niego dziewczynka imieniem Emily. Zaskoczona tym, co zobaczyła, nawet nie zauważyła, że Portal się za nią zamknął. Emily utknęła w Krainie Elfów. I tu się zaczyna cała historia. Historia poszukiwań kluczy, każdego Żywiołu. Z kompletem kluczy Emily będzie mogła otworzyć Portal i wrócić do Domu. Jak dla mnie – całkiem przyzwoite miejsce, jak już masz gdzieś utknąć. Ale… jakby było odwrotnie? Jakby Kraina Elfów była Domem? I jakbyśmy utknęli gdzieś daleko, bo portal przestał działać?

To jest historia Lego Elves. Co miesiąc nowe odcinki do czytania, co pół roku nowe serie klocków. Piszę o tym, bo dziś Asia m…

Fundacja

Obraz
Kochani moi. Parę słów o działaniu Fundacji Dobra Powraca. Bo sytuacja taka, no i trochę mi głupio, więc się tłumaczę. Przypuśćmy, że ktoś zrobił mi przelew na konto Fundacji. I nie usłyszał ode mnie nawet zwykłego „dziękuję”. Brzmi okropnie, ja wiem. Tylko, że to nie działa do końca tak, jak myślicie. Nie mam dostępu do tego konta. Nie mogę zalogować się do banku, sprawdzić saldo, sprawdzić bilans przelewów, KUPIĆ coś, zapłacić rachunki. No nie mogę. Jak więc to funkcjonuje? Przykładowo – zamawiam w aptece lek. Apteka wysyła do Fundacji fakturę. Fundacja robi przelew na konto apteki. Przelew dociera. Wtedy dostaję lek. Tak samo z rehabilitacją, różnymi rodzajami terapii, sprzętami do ćwiczeń, „udogodnieniami” dla osób niepełnosprawnych, turnusami rehabilitacyjnymi itp. Faktura do Fundacji, Fundacja robi przelew, korzystam z usługi. Nie mam z tymi pieniędzmi kontaktu. A danych Fundacja mi nie udostępnia, ze względu na ustawę o ochronie danych osobowych. Dostaję tylko szczątki, np. ile…

Trying to make His way Home

Obraz
A może My... jesteśmy WEWNĄTRZ Boga? Może każdy z nas jest cząstką
całości? Holograficzną, co znaczy że każda, nawet najmniejsza, cząstka,
jest obrazem całości. Że budowa atomu i Wszechświata jest zadziwiająco
podobna. Dawno temu, w Chinach, ktoś mądry powiedział "Można poznać cały
świat, nie wychodząc z domu". Nie mówię, czy warto. Można.



Trochę zabawne, że teraz piszę TO, bo zaczęłam dziś słuchać Alanis i pierwsze, co się włączyło to "I'm a bitch" :P

Dobrej niedzieli kochani! 

Bruno

Obraz
Bruno. Najlepszy kolega Asi (tak, teraz dzieci też TAK się nazywają, "Zaprośmy Bruna na moje urodzinki!") Nie licząc ukochanego Krzysia. Mnie dziś po głowie chodzi Bruno Jasieński. Chciałam Wam coś zacytować... Ale nie wiem, co wybrać z tego Wszystkiego...



Fearlessness

Obraz
Czym się różni bycie odważnym od zachowywania się odważnie? Och, różni się dużo bardziej, niż bym chciała. Można się odważnie zachowywać, a w środku być śmiertelnie przerażonym. Ale intuicyjnie… określone zachowania powinny wpływać na tworzenie nowych szlaków neurologicznych, czyli neuroplastyczność, prawda? I tak można dość od zachowania do uczucia. Zamanifestować to, co byśmy chcieli zobaczyć w lustrze. Najpierw trzeba zacząć. I nie przestraszyć się własnego strachu.





Źródło

Obraz
https://www.youtube.com/watch?v=QCopoCoerRs (znowu prawie się udało udostępnić...:)



Nie ważne, co myślał Jacek. Nie ważne, co myślę ja. Wiesz, co jest ważne, prawda?

Born Free - Matt Monro (prawie udało mi się udostępnić z youtube'a:)

Obraz
Kochani, nie da się zadowolić wszystkich, prawda? Czy może ktoś się ze mną nie zgodzi… Jak się z tym nie zgadzasz to… jej, muszę cię koniecznie poznać, hehe. Z resztą, ja nawet nie próbowałam wszystkich zadowolić. Gram tutaj w różne rzeczy. Zawsze gram z miłością. Bo słowo to tak mało… Często słowo nie wystarczy, żeby coś zrozumieć. Żeby coś poczuć. A ja mam TAK wiele. I tak bardzo bym chciała się tym z Wami podzielić. Kochani. Tak naprawdę wcale nie jest ważne, co JA miałam na myśli. Ważne jest, co TY zrozumiałeś. Ktoś chciał mi coś zarzucić, powiedział, że blog się stanął „na pograniczu metafizyki z filozofią”. Dla mnie nie jest to żaden zarzut. No po prostu nie jest. Nawet nie wiem, jak się do tego odnieść.

Czytasz to, więc… Dziękuję, że jesteś w moim życiu. Nieważne, co widzisz. Nieważne, czy oceniasz. Po prostu. Dziękuję. Kocham. Kocham Was wszystkich. Dobrze, że jesteście. A czy będziecie tu, to już indywidualna rzecz każdego z Was.


Jacek wczoraj skakał po łóżku i śpiewał:
„Dz…

Speechless

Obraz
Z zabawy w „lawowe potwory”. Pałac z krzeseł i poduszek już zbudowany, źli już przeszli na stronę dobra, więźniowie już uwolnieni... Asia – „Mama, czy imię ‘Lavaria’ pochodzi od lawy?”. „Na to wygląda, kochanie”. Jacek – „A skąd pochodzi imię ‘Władca Bestii’?”. „Nie wiem… hmm… bestia po angielsku to ‘beast’ [bist]…”. Jacek – „Aa! Od BISkupa!”






Smutek ścieka rynną myśli. Bez ujścia. Wzdłuż mojego twojego tak oto jestem. Porusza tamy misterne. Blizny, znaki zakazu, resztki. Nie podda się. Przecież pamięta lekkość, z jaką tonęła nadzieja. U jego stóp.
To było wczoraj. (No ja zawsze zaczynam pisać notki trochę wcześniej…. I dodaję…) Dzisiaj powiem… na razie... tylko… WOW! Nawet nie mam do tego obrazka. Ani cytatu. Nie mam nic. A ja zawsze, do wszystkiego, mam obrazek. I cytat. I zrozumienie… czy chociaż pytania, albo coś… Teraz mam tylko wielkie DZIĘKUJĘ do Wszechświata.

Głowa w górę. Z piasku. W górę. Widzę. Jasno, że aż lecą łzy.

Dobra. Wracam do siebie. Czucie się beznadziejnie jest sto razy lepsze, niż nie czucie wcale. I nawet nie dlatego, że to oznacza, że bieguny są dwa, a balans zawsze potrzebny. Po prostu. Taka jestem. Nie będę uciekać w twisty buddyzmu (to już było, haha). Nie będę uciekać od siebie. Bo jak mogę nie słuchać siebie? To zupełnie nie-ok. Ktoś tam mnie kocha, prowadzi. I co, mam powiedzieć na to: „nie, self, sorry, to dla mnie za dużo”? Nie. Powiem - jestem, bring it. Tak, pozwolę. Detachment trip nie pójdzie na marne. Tak, poddam się. Ale inaczej. Poddam się „w” a nie „obok”. Nie po to tu przyszłam, żeby patrzeć z „obok”.

Nawet, jeśli ze środka zrozumiem mniej. Nawet, jeśli jakość przeżywania będzie zmienna. To będzie. Doświadczę. I nie mówię tego wcale z punktu „czuję się świetnie, nie chcę tego przegapić”. Mówię to z punktu „yyy… no… MOGŁABYM się czuć lepiej”. Ale… zacznę z tego punktu.

Płynę więc, przecież wszystko płynie

Obraz
Zaczęłam dzień nie najgorzej. Teraz tylko... Pada trochę, no... Zaczęłam tak..


Potem byłam już bardziej tak...
"Festiwal vege", w Maneżu, po sąsiedzku. Wyszłam na dwór, żeby odpocząć od "muzyki". I "muzyka" przyszła do mnie. Trening w plenerze "pośladki na wiosnę", jeeej. Jadłam rzeczy, których nazw nawet nie potrafię powtórzyć... Mdli mnie do tej pory... Nie chcący pokazałam gacie na scenie... (to jest na scenę wyszłam specjalnie, nie powiedzieli po co, chcieli "ochotników"... i potem kazali ćwiczyć... a ja sukienkę miałam, no...). Ale... kupiłam sobie elfa... bakalie... trochę warzyw... i jedzenie (podobno), do przetestowania na jutro... Oczywiście byłam bardzo dobra, wdzięczna, miła i w ogóle... Jak zawsze... Teraz tylko trochę mi... tak... średnio no.
Ale powiem coś dobrego i tak. Powiem, co wczoraj. Wczoraj był dobry dzień. Taki Shift, miałam… że aż przez duże „Sz”. Osoba, z kraju o istnieniu którego nawet nie wiedziałam, p…

I asked...

Obraz

Cause she still believes in Where We're From

Obraz

Makes you go hmmm

Obraz
To co mi się dzieje… Nie wiem do końca, czy to jest dobre. To był właśnie ten twist w buddyzmie. Taki detachment. Bo… jak mogę coś poprawić, skoro nie przeszkadza mi, że coś jest źle? Skoro ufam, że przecież będzie dobrze? Że wszystko jest zamierzone i większe od nas… Ale… przecież będzie. Przecież będzie dobrze. Zwiedzam sobie ten biegun. Podoba mi się. Ale nie jestem pewna. To prawda, z dwóch biegunów zdecydowanie wolę ten. Niż attachment ponad granice zwykłego sensu. Manifestacyjny szał. Przeciąganie preferencji poza granice, ku oczekiwaniom. Tu mam pokój. Przyzwolenie. Poddanie się. I, co najciekawsze, z bycia w stanie „engaged detachment” wcale nie zgubiłam tutaj tego „engaged”. Dalej robię co mogę, jak mogę najlepiej. I słucham, żeby wiedzieć, co właściwie robić powinnam.

Stonowanie uczuć, wewnętrzny pokój, to nie tylko stonowanie lęku, bólu. To też stonowanie ekscytacji. Co dalej? Zobaczę, co dalej. Taka jestem ciekawa… Ale… nie mogłabym teraz uczciwie powiedzieć, że nie mogę …