wtorek, 24 maja 2016

Na razie magia kwitnie jak nigdy

Była sobie piękna kraina. Pełna magii, miłości i fioletowych liści. Mieszkały w niej elfy. Elf Wody – Naida, elf Ziemi Farran, elf Powietrza – Aira i elf ognia Azari. Nie zapominajmy o królowej elfów, Skyra mieszkała w podniebnym pałacu, jej mocą był Eter (dopowiedzenie, acz malutkie, Skyra jest "prawdziwa"). Pewnego dnia w pniu starego drzewa otworzył się Portal i wyszła z niego dziewczynka imieniem Emily. Zaskoczona tym, co zobaczyła, nawet nie zauważyła, że Portal się za nią zamknął. Emily utknęła w Krainie Elfów. I tu się zaczyna cała historia. Historia poszukiwań kluczy, każdego Żywiołu. Z kompletem kluczy Emily będzie mogła otworzyć Portal i wrócić do Domu. Jak dla mnie – całkiem przyzwoite miejsce, jak już masz gdzieś utknąć. Ale… jakby było odwrotnie? Jakby Kraina Elfów była Domem? I jakbyśmy utknęli gdzieś daleko, bo portal przestał działać?

To jest historia Lego Elves. Co miesiąc nowe odcinki do czytania, co pół roku nowe serie klocków. Piszę o tym, bo dziś Asia ma imieninki. I jak wróci z przedszkola, spełni się jej marzenie o „smoku Naidy”, który już na nią czeka w fioletowej torbie z Kubusiem Puchatkiem. Będziemy budować.

Jak mam być szczera… wolę elfy, niż „najszlachetniejszych” wojowników o „Świątynię Chimy” z lego Jacka.

Tak na marginesie, ktoś kto projektuje te serie klocków DLA DZIECI ma interesujące poczucie humoru… 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz