niedziela, 15 maja 2016

Płynę więc, przecież wszystko płynie

Zaczęłam dzień nie najgorzej. Teraz tylko... Pada trochę, no... Zaczęłam tak..


Potem byłam już bardziej tak...

"Festiwal vege", w Maneżu, po sąsiedzku. Wyszłam na dwór, żeby odpocząć od "muzyki". I "muzyka" przyszła do mnie. Trening w plenerze "pośladki na wiosnę", jeeej. Jadłam rzeczy, których nazw nawet nie potrafię powtórzyć... Mdli mnie do tej pory... Nie chcący pokazałam gacie na scenie... (to jest na scenę wyszłam specjalnie, nie powiedzieli po co, chcieli "ochotników"... i potem kazali ćwiczyć... a ja sukienkę miałam, no...). Ale... kupiłam sobie elfa... bakalie... trochę warzyw... i jedzenie (podobno), do przetestowania na jutro... Oczywiście byłam bardzo dobra, wdzięczna, miła i w ogóle... Jak zawsze... Teraz tylko trochę mi... tak... średnio no.

Ale powiem coś dobrego i tak. Powiem, co wczoraj. Wczoraj był dobry dzień. Taki Shift, miałam… że aż przez duże „Sz”. Osoba, z kraju o istnieniu którego nawet nie wiedziałam, powiedziała mi jedną tylko rzecz. Zupełnie oczywistą. Tak oczywistą, że aż się z siebie śmieję, jak mogłam sama tego nie zauważyć. Powiedziałam, że się staram. Tak się staram. Że chcę robić najlepiej, jak mogę, wszystko, co mogę. I wszystko, co jest ode mnie oczekiwane. Powiedziała… „przecież, już to robisz”. Po prostu. TAK, robię to. Już dążąc gdzieś, jesteśmy „najlepszą wersją” nas samych. Tak samo „najlepszą” jak będziemy, kiedy już „tam” dotrzemy. Nie gorszą. Nie „(jeszcze) nie-kompletną”. Nie „jeszcze nie-dopracowaną”. Każdy schodek w procesie, jest tak samo ważny. Tyle samo warty. I my na każdym takim schodku, jesteśmy idealnym sobą.

Słowo „prawie” jest głupim słowem. Słowem, które może być źródłem niebezpiecznych spostrzeżeń. A za niebezpiecznymi spostrzeżeniami, idzie też niebezpieczna twórczość.

Przecież… już to robisz! 

Zgadnij co to

Co TO pewnie wiesz, co...
O, przestało padać. Ale... pada.

I odlecieć byle gdzie ooo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz