Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014

Zmiana numeru konta przy fundacji

Obraz
Ta wiadomość będzie do wszystkich, którzy pomagają mi finansowo. Otóż zmienił się numer mojego subkonta przy Polskim Towarzystwie Stwardnienia Rozsianego. Obecnie konto jest w banku NORDEA a numer to:

81 1440 1390 0000 0000 1569 1646 Stary numer będzie czynny do końca roku 2014, także otrzymam wszystkie fundusze (tzn z postaci leków i sprzętów do rehabilitacji), które zostały lub zostaną na ten stary numer konta przelane.

Przy okazji, jeszcze raz - dziękuję Wam kochani! Dzięki Wam jestem tu gdzie jestem. I w zdrowiu, które jest dla mojej jednostki chorobowej naprawdę wyjątkowo dobre. Dziękuję wszystkim za pomoc. I pamiętajcie, liczy się każda złotówka. Otrzymuję kilkuzłotowe wpłaty i jest to dla mnie niezbitym dowodem na dobroć ludzi. Ludzi, którzy się dzielą tym, co mają. Dziękuję Wam także w imieniu moich Aniołków. Dzięki Wam mają mamę, w super kondycji z dużą energią, samodzielnie się nimi opiekującą. Dziękuję. To małe słowo, ale naprawdę stoi za nim potężny ładunek emocjonalny oraz…

Szczerzy się mordka, szczerzy się druga, szczerzą się wszystkie trzy!

Ja już w domku. Zjednoczona z Aniołkami. Bałam się, że będą na mnie troszkę źli, że sobie pojechałam. Ale gdzie tam! Szczęśliwi i stęsknieni. A jak mamie łezki czasem w Dąbku poleciały z tęsknoty, tak moje Małe były podobno cały czas szczęśliwe. I ledwo znajdowały czas, żeby z mamą chwilkę pogadać przez telefon ;) Wyrzutów sumienia trochę miałam, ale rodzice mnie zapewniali, że zupełnie niesłusznie. Że dzieci potrzebują nie byle jakiej mamy, tylko mamy zdrowej. A niektórym zdrowie tak samo nie przychodzi.
Ponad 2 tygodnie udało się wygospodarować na tę rehabilitację. Niby powinnam jechać na troszkę dłużej, żeby to miało sens, ale lepsze to niż nic. I tak moi bliscy są ze mnie dumni, że pomyślałam o swoim zdrowiu i coś zrobiłam w tym kierunku, żeby nad nim popracować. I rzeczywiście – czuję się mocniejsza. Myślę, że szczególnie mi pomógł rezonans stochastyczny (na czucie głębokie) i kriokomora (na czucie skórne, mięśnie nóg i pleców). Na konikach za to się wzmocniłam. Z resztą podobn…

Moja ulubiona metoda rehabilitacji

Obraz

1% podatku - gorąca prośba

Obraz
I znów nadeszła ta pora roku. Pora roku, kiedy wypełniamy PIT-y i rozliczamy swoje podatki. A ja kolejny już rok, przy tej okazji, gorąco Was proszę o pomoc. Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście, komu pomóc za pomocą swojego 1% podatku i choć trochę mnie lubicie i chcecie się przyczynić do opóźnienia postępu mojej choroby, to proszę Was gorąco – wpiszcie w swoim rozliczeniu:
KRS Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego: 0000083356 Cel szczegółowy: Agata Długokęcka.  Fundusze z 1% podatku, które zostaną dla mnie przekazane, de facto zostaną przelane przez Urząd Skarbowy na konto PTSR, a nie mi do ręki. Czyli możecie mieć pewność, że zostaną one spożytkowane w zbożnym celu – na moje lekarstwa oraz rehabilitację (PTSR będzie opłacał faktury z apteki). Zostało mi jeszcze około 10 miesięcy programu, kiedy to NFZ refunduje Gilenyę – lek, który biorę. Potem będę musiała go kupować  z własnej kieszeni. A jest to koszt 102 tys.zł rocznie. Czyli dla mnie abstrakcyjny. A lek jest niezbędny, jeśl…

Dąbek

Witam Was gorąco i jeszcze goręcej pozdrawiam z Dąbka! Tak, przyszedł czas, żeby zadbać trochę o utrzymanie mojej sprawności. Otóż w Dąbku, niedaleko Warszawy, położony jest ośrodek rehabilitacyjny dla „takich jak ja”, czyli chorych na stwardnienie rozsiane. Ośrodek pierwsza klasa, na poziomie zdecydowanie powyżej skali. Pokój mam jednoosobowy, urządzony po domowemu, z dużą łazienką. Mam osobistego rehabilitanta ruchowego oraz takiego od terapii zajęciowej. Jeżdżę na konikach, korzystam z basenu, z kriokomory (do -140 stopni!), rezonansu stochastycznego, fizykoterapii… Możliwości są jeszcze większe – z logopedą i psychologiem włącznie. Czuję się tutaj zaopiekowana pod każdym względem. Począwszy od lekarzy, przez obsługę z prawdziwego zdarzenia (i z sercem na dłoni), po wyżywienie (domowe, smakowite i do wyboru!). Towarzystwo doborowe, atmosfera rodzinna. Wiem, brzmi trochę jak z ulotki reklamowej, ale tu naprawdę tak jest. Że nawet największa maruda z lupą by musiała szukać czegoś, co…

A w nowym roku...

Obraz
Wiecie co powiedziała Agatka? (która odwiedziła nas pierwszy raz po dłuższej przerwie i odebrała zaległy prezent świąteczny) Że Asia tak urosła, że jest już prawie taka, jak Jacek. Dopiero teraz to zauważyłam! Cóż, taka prawda :) Niedługo będą nosić te same rozmiarowo ciuszki. Aha, prezent od cioci Agatki dla dzieciaków okazał się hitem - tyle naklejek, kolorowanek i przyborów plastycznych że na początku nam wszystkim oczy chodziły w kółko, a potem jak się zabraliśmy do zabawy... Małe zapomniały nawet że czas na bajkę! :)