piątek, 31 lipca 2015

dumna mama

We wtorek byliśmy na basenie. Jacek pierwszy raz odważył się i zjechał z największej żółtej zjeżdżalni. Na kolankach mamy oczywiście, żeby było raźniej. A potem chciał jeszcze i jeszcze. Wykończyło mnie trochę wspinanie się na zjeżdżalniową wieżę, ale radość dziecka - bezcenna. Z Asią z kolei bawiłyśmy się w syrenkę i potwora morskiego na basenie dla dzieci. Dłońmi odpychała się od dna, machała nóżkami i zasuwała! Aż miło. Właśnie w ten sposób, w tej pozycji, nauczyłam się pływać. Byłam wtedy dokładnie w jej wieku, nad jeziorem charzykowskim na wczasach z rodzicami. W pewnym momencie odkryłam, że wcale nie muszę odpychać się dłońmi od dna, bo sama się unoszę na wodzie. Więc córcia jest na dobrej drodze, żeby zostać wytrawną pływaczką :)

Wczoraj odwiedziliśmy park oliwski. Byliśmy w palmiarni, w "dziurawych" drzewkach-kryjówkach, przy wodospadzie. Największą atrakcją było chodzenie po kamieniach na strumieniu. Jacek co prawda spadł z kamienia i zmoczył buty, ale wcale go to nie zniechęciło do dalszych prób, wręcz przeciwnie. Jestem taka dumna.

A dziś pada, więc siedzimy sobie w domku, patrzymy przez okno na świat i prowadzimy poważne rozmowy. Jacek miał mnóstwo pytań o drugą wojnę światową. A każda odpowiedź, prowadziła do kolejnych pytań. To dziecko jest tak ciekawe świata...

PS. Dziś pełnia i mają się zacząć upały, co dla zdrowia SM-owca nie jest najmilszą sprawą. Także zaklinam pogodę ;) Doceniając przy tym oczywiście, że tegoroczne lato jest dla mnie wyjątkowo łaskawe. Pozdrawiam kochani! Dobrego weekendu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz