poniedziałek, 7 lipca 2014

Wakacje mamy

"Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni..." Tak. Dzieci pojechały na wakacje z ojcem. A ja zamiast odpoczywać, to siedzę, tęsknię i się martwię. Czy się nie przegrzeją w ten upał? Czy są posmarowane? Czy nie tęsknią? Słyszałam od kogoś, że wakacje od dzieci nigdy nie są 100%-owym odpoczynkiem. Zawsze gdzieś się tli małe poczucie winy. Ale to co piszę teraz o Małych zajmuje aktualnie, chwała Bogu, tą mniejszą część mojej świadomości :) Zostało mi jeszcze prawie 7 samotnych (albo inaczej powiedziane - wolnych!) dni. Już trochę zaczęłam nadrabiać zaległości towarzyskie, czytelnicze, filmowe. Mogę śmiało powiedzieć, że już wypoczęłam. I wiecie co wam powiem? Ani chwili się nie nudzę. Mimo, że fakt, czas leci dużo wolniej bez mojego Szczęścia i mojej Perełki. Ale, obok tej tęsknoty, cieszę się każdą godziną, którą mogę poświęcić na wszystko, co mi tylko przyjdzie do głowy. Na babskie sprawy. I wszelkie inne. Przeczytałam sobie "Grand" Wiśniewskiego, nową Grocholę (na marginesie - gorąco polecam - "Zagubione niebo" - dawno nie czytałam piękniej napisanej oraz tak optymistycznej książki). Literatura prawdziwie wakacyjna. Wymoczyłam się w wodzie, maseczki, masaże... Poleniłam się w ogrodzie, na leżaczku, przy zapachu kwitnącej maciejki. Oczywiście nie dość, że w cieniu, to jeszcze z mokrymi włosami, żeby moje SM nie dało mi popalić (jak to często bywa przy upałach). Jest cudnie. I już przygotowałam moim skarbkom niespodzianki, na ich powrót. Dziś chyba napompuję basen. I przy okazji sama skorzystam, a co! Pod parasolką, z babską gazetą w ręku... I Marta dziś wpada. Niech żyją wakacje! :)

PS. Życzę Wam, kochani, udanego, słonecznego urlopu. Żeby udało się Wam zostawić wszystkie stresy i naprawdę wypocząć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz