wtorek, 17 lutego 2015

Bezcenne

Jak Wam mija przedwiośnie? O, ośmieliłam się już użyć tego słowa :) No co, słonko pięknie świeci, dni coraz dłuższe, wsadziłam z dziećmi pierwiosnki z domu do ziemi w ogrodzie... Przedwiośnie pełną gębą.

Byłam z dziećmi na Pingwinach z Madagaskaru. Bajka jak bajka, głupia - niegłupia, nie mnie to oceniać. Bardziej niż na ekranie skupiałam się na Jacku i Asi. Te dzieci śmiały się całym sobą. Od koniuszków palców u stóp po sam czubek głowy. Cała istota Jacka i cała istota Asi się śmiały. Były śmiechem. Wtedy właśnie przejrzałam na oczy i dostrzegłam. Bardziej niż one ode mnie, ja się uczę od nich. Czystych emocji przeżywanych całym sobą i tylko przez chwilę. Wybaczania, po pięciu minutach. Świeżego spojrzenia na rzeczywistość, nieprzyćmionego jeszcze wiedzą. Ufności, że wszystko jest właśnie tak, ja ma być. A nade wszystko spontaniczności. Czyli po prostu bycia sobą, bez, nawet cienia myśli, że coś w nich samych (bądź też w ich zachowaniu) może być nie tak. Za to wszystko jestem moim dzieciom wdzięczna. I mam wielką nadzieję, że wraz z dorastaniem stracą z tych swoich przyrodzonych skarbów jak najmniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz