Posty

Wieści z mojego świata

Ale mam teraz chudy neurologicznie okres. Noga mnie boli w każdej warstwie, a zaczęło się tylko od skórnej przeczulicy. Druga noga nie chce chodzić. Zawroty głowy, jak po pijaku (w ciąży niby bezcenne, ale wcale nie…). Pęcherza nawet nie komentuję. Tutaj sztywność, tam ból oka. I zmęczenie jak solidnym treningu (tylko dlatego że jest trochę cieplej). Bezsilność. Tylko moje dziecko mnie trzyma przy zdrowych zmysłach. Bawiąc się z Jacusiem nic z tych rzeczy nie jest ważne. Tyle radości daje, że to aż niewyobrażalne. Patrzeć codziennie jak się zmienia, rozwija, cieszy. I jak mnie kocha. Może nie zapominam wtedy o wszystkim, ale perspektywa jest zupełnie inna. Łatwiej zapomnieć o własnym czubku nosa. No i muszę jeszcze dodać o wsparciu męża – nieocenione. A też mu ciężko, sporo stresów w pracy i sporo pracy w domu. Jakoś sobie damy radę. We czwórkę.

Życie

Nagle okazuje się, że wszystko, co jestem w stanie przejść, to dystans około 50 metrów. Jeszcze, że powinnam się z tego cieszyć, bo będzie tylko gorzej. I to prawdopodobnie wkrótce (wiadomo jak porody i połóg wpływają na kobiety z SM). A jeszcze rok temu mogłam przejść dowolny dystans. Jeszcze rok temu mogłam jeździć na nartach. Jeszcze rok temu.

Ciąża - polecam! hehe;)

Obraz
Uwielbiam być w ciąży. Tak, wiem, już to mówiłam. Ale dobrze jest teraz. Mam mnóstwo energii. Jeden z paskudniejszym objawów stwardnienia rozsianego, jakim jest zmęczenie, został już przeze mnie chwilowo zapomniany (jupi!). Wcześniej zdarzało się że zrobiłam małą rzecz, na przykład ugotowałam obiad i już byłam wykończona. Nieziemsko. Czasem nawet nic nie zrobiłam i byłam zmęczona, jak po całym dniu pracy. Teraz może nie robię dużo ;) ale energii mam mnóstwo. I nie tylko fizycznie, psychicznie też. Od razu się przyjemniej robi rzeczy. Jak są siły, to wszystko jest – i motywacja i radość życia. Fajnie sobie planować i marzyć, jak się nam ułoży życie z drugim Maleństwem w domku. Ma już nawet imiona (w razie jakby była dziewczynka, albo chłopiec). Ale na razie nie zdradzam;) Tylko mały problem się pojawił, ciąża niby powinna działać ochronnie przy SM, ale biorąc copaxone, który jest immunosupresyjny, cały czas jestem chora. I nie mogę się wyleczyć. A to angina, a to ostrzela… Ale nastroj...

Witajcie świątecznie:)

No i już Wielka Sobota. Wszyscy mówią "ale ten czas leci", a mi jakoś ostatnio leci bardzo powoli. Niby to źle, ale nie do końca, bo uwielbiam być w ciąży i mam dużo nowej energii:)  Malowaliście jajka? Nam się nie udało jeszcze, ale właśnie się do tego zabieramy:) I jedno będzie gęsie, jajko gigant! Chciałam Wam wszystkim życzyć bardzo radosnych i jeszcze bardziej spokojnych Świąt Wielkiej Nocy. W rodzinnej atmosferze. Takich co dadzą chwilę refleksji i wypoczynku. Pewnie wszyscy tego potrzebujemy. Buziaki świąteczne:*

Jacusiowy blog

No to się nasz synek doczekał swojego bloga! Jakoś mam potrzebę "dokumentowania" Jacusiowego życia i zdecydowanie muszę dać temu upust. A kiedyś pokażę Maluchowi. Żeby tutaj nie zanudzać Was o Jacusiowych sprawach (jako że to jest w sumie blog o mnie i naszej rodzince, a nie potomku tylko i wyłącznie). Ale jeśli kogoś interesują historie Jacusiowe, to polecam: http://nasz-jacus.blogspot.com/ Po prawej stronie też jest link, jak klikniecie zdjęcie Jacuśka. Pozdrowienia! :)
Cześć kochani! Dobra wiosna nie jest zła. I ta zmiana czasu i perspektywa coraz dłuższych dni... Coraz cieplej i koniec katarków Jacusia i początek rodzinnych spacerów... Dobra wiosna. Aha, Jacuś się nauczył sam wychodzić z łóżeczka! Head first! :P Ale za to bardzo bardzo ostrożnie i krzywdy sobie jeszcze nie zrobił. Wchodzić oczywiście potrafił już dawno:) Nawet na łóżko rodziców. I... najważniejsze! Chciałam się z Wami podzielić radosną nowiną. Jacuś będzie miał braciszka albo siostrzyczkę! Chcieliśmy poczekać jeszcze z chwaleniem się, aż się wyjaśni parę spraw, ale nie mogłam wytrzymać:)

Witajcie wiosennie!

Właśnie dostałam od Stowarzyszenia zestawienie mojego konta PLIR (Program Leczenia I Rehabilitacji). I teraz chciałabym tutaj gorąco podziękować wszystkim, którzy przelali mi darowizny na leczenie. Szczególnie gorąco chciałabym podziękować Tomkowi Sz., który regularnie, od ponad roku już (!) w każdym miesiącu przelewa mi pieniądze na leczenie. Tomek, nie znam Cię chyba, nie wiem skąd o mnie wiesz, ale tym bardziej i z całego serca Ci dziękuję! Także Tobie, Joasiu, dziękuję gorąco. I Agnieszko M., Kasiu K., Marcinie J. i Wam wszystkim, których nie znam danych osobowych (nie wiem czemu, chyba musi być zaznaczone jakieś okienko zgody, żebym poznała dane osoby, od której jest darowizna). I jeszcze Tobie, Jacek, dziękuję za nieustające wsparcie! Jeśli kogoś pominęłam – przepraszam najmocniej i dziękuję. Każda wpłata to dla mnie wielka niespodzianka i nadzieja, że ciągłość leczenia będzie zachowana. Dziękuję także wszystkim Wam, którzy wspieracie mnie w zbieraniu 1%, namawiając swoich bli...

gorzko słokie życie naszej trójki

Ale ładny dzień dziś, normalnie prawie wiosna. Aż się chce żyć:) A u nas w sumie nic nowego. Jacuś rozwija się z dnia na dzień. Robi kosmiczne postępy. Nawet 'mama' powiedział! I rwie się do chodzenia za rączki i przy meblach. Zjada wszystko z podłogi, dostrzeże nawet najmniejszy okruszek (tak, zaczynamy mieć oczy dookoła głowy). Otwiera szuflady i z ciekawością poznaje zawartość. Raz wykorzystał moją nieuwagę i wyjął z szuflady cukier i zauważyłam to dopiero jak usłyszałam dźwięk rozsypywania cukier-podłoga;) A moje zdrowie tak sobie... Oko mi zaczęło szwankować niedawno. I noga znowu. Boli i słabnie. Za tydzień-dwa, jak wyleczę infekcję, będę musiała iść do szpitala na sterydy. Chyba że jakimś cudem poprawi mi się bez... Nigdy nie wiadomo. W każdym razie pan doktor powiedział, że jest rzut i trzeba leczyć. A im szybciej tym lepiej, jak zwykle. Dobra, już nie smęcę;) To jeszcze powiem tutaj o moim kochanym mężyku. Taki jest dobry i kochany dla Jacusia i dla mnie. Zmęczony pr...

nasza Jacucha kochana

Obraz
A co tam w świecie Jacusia słychać? Kochane i mądre dziecko, rozwija się w oczach. Robi papa i brawo. Naśladuje mamę i tatę, aż miło popatrzeć. I już pokonuje wszystkie przeszkody w domu sam. Nie ma dla niego miejsc niedostępnych. Nie wystarczy zastawić dojścia - Jacek znajdzie swój sposób. A tutaj Jacuś z ciocią Anią na basenie. Wszyscy kochają Jacusia. Mama, tata, babcia Grażynka (uczy go robić cacy cacy), dziadek Eryk (och, ale kocha miny dziadka!), wujek Mariusz (mistrz rozśmieszania) i ciocia Ania (ukochana ciocia chrzestna Jacusia). Nie możemy tutaj oczywiście zapomnieć o cioci Madzi i cioci Agacie. I cioci Emilce. A najbardziej Jacusia kocha prababcia Krysia i ciocia Jasia - one to się dopiero nim zachwycają, jakby był cudem świata co najmniej;) Wszyscy kochają Jacusia! A on sam się tym cieszy i do kochania wcale trudny nie jest! :)  Agata

noworocznie

Witajcie kochani, Jak Wam mija początek Nowego Roku? U nas niestety trochę zmian. Zaczęło się od mojego małego kryzysu neurologicznego. W związku z pewnymi okolicznościami, moja prawa noga zapomniała po co jest. Odmówiła współpracy. Nagle schody się stały barierą, ba, nawet zwykłe pójście do łazienki. Ale po kilku tygodniach rehabilitacji jest coraz lepiej, chodzę już prawie normalnie. Jeszcze trochę i może nawet jakiś kulig czy coś;) W związku z moimi problemami Jacuś musiał czasowo pójść do żłobka. Ale był bardzo dzielny, dobrze to zniósł. W ogóle dziecko jest strasznie towarzyskie. Jesteśmy z niego dumni. Mimo to serce mi pęka i nie mogę się się doczekać, kiedy czas żłobkowy się skończy i wrócą czasy z mamą. Ale jeśli wszystko się dobrze ułoży, będzie to już wkrótce. Buziaki zimowe dla wszystkich! Agata