wtorek, 25 marca 2014

Słoneczko nasze rozchmurz buzię...

Halo, halo, gdzie się podziała nasza wiosna? Żonkile już kwitną, tulipany prawie-prawie. Jagody i agresty w ogrodzie już mają liście. Nawet jabłonki się zbierają do kwitnięcia. I teraz co? -1 stopni i deszcz ze śniegiem? Nie, tak nie może być! Reklamacje składam. Trampolina kupiona, w piaskownicy świeży piasek, rowerek czeka i co? No poczekają trochę. Dzieciom poczekać trudniej, ale już mamy sto nowych pomysłów na nieplanowanie przedłużającą się zimę. Wczoraj było dziurkowanie kolorowego papieru w kształcie motylków, tulipanków i koniczynek. Darcie bibułki. Potem wyklejanki. I samorobne kartki wielkanocne. Tak się dzieci starały, więc ci co otrzymają proszę ładnie docenić! :) A jutro zaczynamy malowanie jaj. Drewniane jajka z kieliszkami już czekają. Farbki też. I będzie pamiątka na wieki. A nie taka co śmierdzi już dwa tygodnie później. Jak się pokaże wytęsknione słońce - super. Jak nie - na pewno nie będziemy płakać! :)

PS. Każde z naszej trójki było dziś u swojego lekarza. Także jesteśmy wykończeni, ale za to szczęśliwi że wszystko z głowy i zadbaliśmy o szanowne zdrowie. Trzymajcie się, kochani, mimo aury! Bo nie sposób się dobrze przyjrzeć czemukolwiek i  nie zobaczyć czegoś dobrego. Ale pewnie nie trzeba Wam tego mówić, sądząc po super-pozytywnych mailach którymi mnie zasypujecie :) Pozdrawiam Was wiosennie i gorąco!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz