niedziela, 25 stycznia 2015

Eric Emmanuel Schmitt

Eric Emmanuel Schmitt. Pewnie słyszeliście to nazwisko. Francuski powieściopisarz, dramaturg. Piszę dziś do Was z głębi serca i na świeżo, bo właśnie skończyłam czytać dramat "Intrygantki" i cały czas jestem pod ogromnym wrażeniem. Eric Emmanuel Schmitt jest pierwszym autorem, którego poznałam odkąd odkryłam dla siebie mistycyzm, który zdaje się ubierać w słowa, to co we mnie głęboko tkwi i do czego, mniej więcej rok temu, zaczęłam się zbliżać, powoli, powoli, zbliżać . Cytując za jedną z jego powieści, jestem jedną nogą zakorzeniona w racjonalizmie, drugą w mistycyzmie. Mistyk by na to powiedział, że wobec tego każda z moich nóg tkwi głęboko w racjonalizmie. Staram się te nogi stopniowo uwalniać. Z jakim sukcesem przyjdzie mi ocenić w odpowiednim czasie. W czasie, w którym żadne oceny nie będą miały już najmniejszego znaczenia. Schemat, schemat. Czytacie to i co? I schemat. Oo znalazła się mistyczka. Tak, ta sama, która jeszcze jakiś czas temu, podobne rzeczy wygadywała o Dawkins'ie (nie ale równie dobrze mogłabym:)? Jednak, jeśli chociaż jeden (jedna) z Was, sięgnie po cokolwiek podpisanego Eric Emmanuel Schmitt, będę pewna, że warto było ciut zboczyć z głównego nurtu tego bloga.

Zaczęłam o Ericu. Na gwiazdkę dostałam powieść "Kobieta w lustrze". Długo się nią zabierałam. Lecz, z kolei,  bardzo szybko zaczęłam być bardzo wdzięczna owemu Mikołajowi. Wszystko, co Eric Emmanuel Schmitt napisał (i z czym było mi dane przez ten krótki okres się zapoznać), jest tak głębokie, że w trakcie lektury pojawia się strach, który walczy z pragnieniem, by w jego przesłania jednak uwierzyć. Jednocześnie tak mądre, że niejeden filozof, by zwątpił w swoje odwieczne dogmaty. Wszystko, co stworzył (jak sam mówi - urodził) jest dla mnie potężną inspiracją. Budzi świadomość, która ukryta głęboko pod panowaniem umysłu, nieśmiało domaga się pokarmu. Przy całym moim ironicznym stosunku do Coehlo, który swojego czasu "porywał zbłąkane dusze", mogę śmiało powiedzieć, że przy całej mądrości i dojrzałości jaką prezentuje Eric Emmanuel Schmitt, ma także rzadką umiejętność, że porywa dusze. Zadaje pytania. Oraz, co go odróżnia od wyżej wymienionego - tylko podejmuje próby odpowiedzi. Zdecydowanie nie przyznaje sobie monopolu na prawdę. Jak sam twierdził, uważał, że byłoby poważną nieuczciwością wobec czytelnika, gdyby próbował go przekonać do swoich prawd. Tak, Eric Emmanuel Schmitt jest osobą o głębokim szacunku dla swojego czytelnika, dla człowieka oraz dla każdego dzieła boskiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz