piątek, 27 marca 2015

Dzieci

Jak ja kocham dzieci. I jakie to jest proste! Kochać dzieci. Ta niewinność. Była wczoraj u nas maleńka Kasia. Z siostrą i z rodzicami. Przyglądałam jej się w głębokim zachwycie. Na każdym kroku radość. A ufność taka, że nawet sobie nie wyobraża stanu braku ufności. Bóg w czystej postaci. Mam nadzieję, że nasz fałszywy i niby-cywilizowany świat jej nigdy nie zepsuje. Dobrze że ma mądrych rodziców, ochronią ją. Przyglądając się Kasi ze smutkiem zaobserwowałam, że moje dzieci już sporą część tej boskiej niewinności utraciły. Już kombinują. Już pojawił się spryt. Owszem, jest to oparte na inteligencji. Jednak nie jest to wykorzystanie inteligencji w służbie uważności - spryt pozostaje sprytem. I smutno mi, że to moja zasługa oraz wszystkich innych, z którymi mają kontakt z Asią i Jackiem. Tak, te dzieci już mają ego. Stopniowo wykluwające się ego, które przysłoni im wszystko, co w życiu najważniejsze. Ego, które będą traktowały jako siebie samych, mimo, że zostało w nich wykształcone przez otoczenie. Żeby nie powiedzieć narzucone. Ze wszystkich sił staram się chronić ich niewinność. Daję im wolność wszędzie, gdzie tylko taka możliwość. Powinnam raczej powiedzieć - nie odbieram im wolności, która jest ich przyrodzonym darem. Staram się nie karać, nie oszukiwać, nie wywierać wpływu, nie narzucać własnych przekonań. Uczyć uważności i wspierać samodzielność. Smutno mi, że nie wszystko wychodzi tak, jakbym chciała. Pozostaje mi tylko odpowiadać na ich potrzeby najlepiej, jak umiem. Tak, jak mi dyktuje serce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz