poniedziałek, 8 października 2012

Ze świata Agaty

Świat Agaty nieposkładany, ale szczęśliwy. Zdrówko jak to zdrówko, przy stwardnieniu rozsianym trzeba mieć końskie żeby chorować. Jakoś idzie. Dzieciaki wesołe i szalone. I mądre (wiadomo po kim;) Jacusia liczba słów wzrosła na tyle że nawet nie zacytuję bo dużo dużo tego już jest. Dzisiejsze osiągnięcie? Jacuś powiedział dziękuję! Jak dostał ogórka. Zacytuję – „ciecie”. Tylko mama go zrozumie, hehe:)


Ostatnio miało u nas miejsce wielkie zbieranie orzechów włoskich (mamy olbrzymie drzewo w ogródku). Nazbierałam w sumie przez 2 tygodnie dobre kilkadziesiąt kilo.  Będzie na zimę i dla rodzinki .Jacuś pomagał. Zebrał w sumie 2 orzechy i sam wrzuciło siatki. Biegał sobie po ogrodzie, a mama zbierała (jak już piszę kto, co robił, to wspomnę, że Asiunia w tym czasie przeważnie grzecznie spała).. Jacuś orzechy uwielbia, a podobno od tego mózg rośnie. A teraz się suszą na połowie powierzchni strychu. Suszą to dużo powiedziane bo jest tam obecnie około…. 10 stopni? Jeszcze nie grzejemy nawet, chyba rekord.

Teraz o nowej kuracji na SM. Kuracja jest ziołowa i stosowana już przez ponad tydzień. Ziółka zamówił tatuś i przyjechały aż z Peru. Tak, plotki o medycynie południowo-amerykańskiej na bok. Kuracja w sumie taka nowa nie jest, bo kilka lat temu już ją (z wielkim bólem) stosowałam. Wówczas nie pomogła, ale nie miała na co pomagać w sumie bo świeżo po diagnozie nie miałam jeszcze tyle objawów i ograniczeń. Ale teraz z nadzieją piję ziółka z kory, drewna, liści… A potrzeba do tego dużo nadziei, bo zioła (7 rodzajów) trzeba gotować, odcedzać i spożywać w sumie ponad 2 litry dziennie, a są naprawdę paskudne. Dużo, dużo nadziei i jeszcze więcej cierpliwości. Cóż, jak nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi, a topiący jak mawiają brzytwy się chwyta. Zobaczymy. Zastrzyków oczywiście nie odstawiłam.

Pozdrowienia jesienne:) I żadnej depresji sezonowej w tym roku!!!

A ja nawet nie wiem co to depresja, o.

3 komentarze:

  1. Stwierdzenie mojego męża - te dzieciaczki są "bardzo Karolowe" :P Trzymaj się, Agatko, co nas nie zabije to nas wzmocni. Ja akurat wierzę w działanie ziółek - moja mama kiedyś bardzo chorowała na serce i lekarze nie potrafili jej pomóc, a zakonnicy mieszkający niedaleko nas przygotowali specjalnie dla niej mieszankę ziół. Po paru miesiącach lekarka nie chciała wierzyć, że EKG należy do mamy. Tak więc trzymamy kciuki za szybkie rezultaty :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och Kasiu, opinia Twojego męża jest coś zbyt popularna i u naszej rodzinki i u znajomych... Mało kto mówi że takie Agatowe... Dobra, prawdę mówiąc to nikt ;) A jak będzie z ziółkami, zobaczymy, jak już coś robię to raczej wypada w to wierzyć... :) Buziaki jesienne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Córunia Tatunia-bez dwóch zdań!Na temat ziół się nie wypowiem,ale z całego serca ufam,że pomogą!

    OdpowiedzUsuń