piątek, 15 stycznia 2016

Choróbska zimowe

Fatalnie jest mieć gorączkę przy SM... Całe ciało mnie boli, jak po poparzeniu. I każdy ruch naprawdę dużo kosztuje... I nie ma możliwości zasnąć i przespać najgorsze. Ech... Cierpię sobie (nie) w milczeniu... Tak, to dzieciątko mnie zaraziło. To mniej pokorne. Ona już ma się lepiej, ale ja... Ale muszę przyznać, że była bardzo wyrozumiała dziś (była w domu, w końcu chora), jak mama spędziła dzień w Jacka łóżku w maaało przytomnym stanie. Nie kazała czytać, budować, bawić się... Jedyna rzecz, to uległam i upiekłyśmy babeczki. Nie jadła nic prawie 2 doby przez to choróbsko, to się zlitowałam, jak naszło ją na babeczki... ;) A ja dalej nie mogę dość do siebie (choć weszły już spore dawki ibupromu). No i antybiotyk oczywiście. No jęczę sobie, jęczę... może mi się zrobi lepiej...;)

Buźki kochani!

PS. Większość kłamstw ma swój początek w strachu. Nie wiń osoby która kłamie. Ona się czegoś boi. Może nawet bardzo.

2 komentarze:

  1. Szybkiego powrotu do zdrówka z przeziębieniowej krainy życzę i pozdrawiam serdecznie.
    Przeglądałam wcześniejsze posty, po długiej nieobecności u Ciebie-ależ dzieciaczki cudnie porosły :).

    OdpowiedzUsuń