niedziela, 10 stycznia 2016

Z naszego świata

Cześć kochani. Wiecie, że fragmenty tego bloga wylądowały w GAZECIE? Tak jest. Widzicie, jaka jestem medialna, hihi ;)

Blog dobra rzecz. Dużo dobrego się dzięki niemu dzieje. Nie tylko mogę się zwierzyć z tego, co mi leży na sercu i uwiera albo z tego co cieszy. Nie tylko mogę zbierać 1% podatku. Blog też łączy z ludźmi - tak jest. Nawet nie-do-końca przystosowane społecznie osoby, takie jak ja ;)

Co mi dziś leży na sercu? Nic smutnego. W sumie, nawet nic specjalnie ciężkiego. Wszystko układa się jak według instrukcji lego - łatwo, miło i z pięknymi efektami. A jeśli występują jakieś niespodziewane modyfikacje, to i z nimi sobie radzimy. Asia coś o tym wie - stale zapewnia różne modyfikacje w przeróżnych planach. Powoli się uczy to moje dzieciątko kochane, oj powoli. Że płacz nie pomaga. Że mama I TAK nie ustąpi. Także rządów Asi na razie nie mamy i nie szykuje się żebym "skapitulowała" ;)

A Jacek... uwielbiam jego teksty... "Zgrzałem się jak zgrzany naleśnik na patelni" :) We wtorek 5-te urodzinki jednego z jego najlepszych kolegów. Czyli dla mnie integracja z innymi rodzicami, jeeej... ;)

Nasza choinka już wyfrunęła. Przez okno. Prosto do ogródka. Za ciepło się jej zrobiło i za ciężko o tej ilości bombek i w sumie się nie dziwię. Dzieci podziękowały, że dała nam dużo radości. Asia dodała, że jej smutno, że choinka umiera. No i poleciała... Może w lecie zrobimy ognisko i sobie o niej przypomnimy :)

Całuję Was w czółko, śpijcie dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz