czwartek, 14 lipca 2016

On the top of the world

Cześć kochani. Wróciłam. Z wakacji moich. Nawet nie wiem, od czego zacząć. Wielkie wow. Byłam u mojego Ukochanego w Londynie. I siedzę sobie teraz, patrzę na zdjęcia i prawie nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Jacy jesteśmy piękni, KIM możemy się stać wracając do siebie. Czyli tak naprawdę, kim jesteśmy. Odkrywanie siebie z kimś o TAK rezonującej z moją wibracji… Najpiękniejsze doświadczenie na świecie. Przewartościowujące wszystko. Jak to kilogram ryzyka i małe wywrócenie świata do góry nogami, może sprawić, że w końcu poczujemy się sobą. I w dobrym miejscu. Zmierzając w dobrą stronę. I, jeśli czas jest symultaniczny, już tam jesteśmy. To właśnie czuję. Czuję Źródło, czuję Boga w Nas. I wielką wdzięczność, że mogę współtworzyć Tu i Teraz. Wieczne Teraz. Najwyższa dostępna nam częstotliwość. Miłość. Dziękuję.
 


DOUBLE ring! Po raz pierwszy dla mnie EVER.






 Troszkę się ogarnę i pokażę Wam więcej :) Całuję!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz