Dzień Dzieci
Jeszcze się nie skończył, ale mam chwilkę żeby odetchnąć, bo małe wykończone na basenie padły i śpią. Chwilka w sam raz żeby pochwalić się zdjęciami (dziękujemy fotografowi dziadkowi, dzięki któremu mamy ekstra pamiątkę). Byliśmy w Sopocie w aquaparku (Jackowi nawet dałam dyspensę na przedszkole). Radości było mnóstwo. A żeby wracać - nawet obietnica lodów nie pomogła i tak nie dało się ich wyciągnąć do szatni. No w końcu się dało, ale lekko nie było. Podobało im się. Szczególnie chyba Asi. Była odważniejsza, nie chodziła, tak jak Jacek, co chwilkę wycierać ręcznikiem twarzy;) I próbowała pływać. Moja śliczna mała syrenka. Ale nie w syrenkę się bawiliśmy, tylko w rekiny (czepek Asi miał płetwę i zęby...). Było dużo śmiechu, chlapania innych dzieci, niezdrowego jedzenia (w końcu dzień dziecka jest raz w roku). Zobaczcie sami :) Gdzie ten głupi ręcznik! Dziadek nurkuje W tle nowa zjeżdżalnia, Jacek się odważył! Dodaj napis Syrenka już...