Posty

Dzień Dzieci

Obraz
Jeszcze się nie skończył, ale mam chwilkę żeby odetchnąć, bo małe wykończone na basenie padły i śpią. Chwilka w sam raz żeby pochwalić się zdjęciami (dziękujemy fotografowi dziadkowi, dzięki któremu mamy ekstra pamiątkę). Byliśmy w Sopocie w aquaparku (Jackowi nawet dałam dyspensę na przedszkole). Radości było mnóstwo. A żeby wracać - nawet obietnica lodów nie pomogła i tak nie dało się ich wyciągnąć do szatni. No w końcu się dało, ale lekko nie było. Podobało im się. Szczególnie chyba Asi. Była odważniejsza, nie chodziła, tak jak Jacek, co chwilkę wycierać ręcznikiem twarzy;) I próbowała pływać. Moja śliczna mała syrenka. Ale nie w syrenkę się bawiliśmy, tylko w rekiny (czepek Asi miał płetwę i zęby...). Było dużo śmiechu, chlapania innych dzieci, niezdrowego jedzenia (w końcu dzień dziecka jest raz w roku). Zobaczcie sami :) Gdzie ten głupi ręcznik! Dziadek nurkuje W tle nowa zjeżdżalnia, Jacek się odważył! Dodaj napis Syrenka już...

Dzień Matki

Obraz
Piąty już raz świętuję dzień matki. Dobrze jest być mamą. Jak patrzę na siebie z przed tych pięciu lat - zupełnie się nie poznaję. Bezcenne doświadczenie. Wcześniej nie znałam prawdziwej wdzięczności. Prawdziwej radości. Miłości też, ale jej to cały czas się uczę. Dziękuję Wam, dzieci moje kochane. PS. Dostałam dziś piękny tort przyrządzony w piaskownicy, udekorowany wszystkimi kwiatami, jakie tylko się znalazły w ogródku.

Osobiste zwycięstwo

Wczoraj. Zwyczajny dzień dla świata. Dla mnie - niezwykły. Pokonałam mój największy lęk. Lęk, który ciągnął się za mną od wczesnego dzieciństwa. Powiedziałabym że ostatni, ale prawda jest taka, że być może ostatni, ale z tych uświadomionych. Jestem z siebie taka dumna. Na tyle dumna, że chociaż nie zdradzę, czego ów lęk dotyczył, to z wielką radością się tym z Wami dzielę.

Nad morzem

Obraz
Byłam wczoraj z dziećmi na placu zabaw nad morzem. Tym dużym, z tyrolką. Przyglądałam się różnym dzieciakom i ze zdziwieniem zauważyłam, że połowa ma na głowach kaski. Ludzie powariowali myślę sobie. Ale potem zauważyłam stado (jak to mówi Jacek) rowerków i hulajnóg :) Łatwo kogoś szybko oceniać, prawda? Jacek mnie wzruszył jak poszliśmy na samą plażę. Zobaczył muszelki. Rzucił się do ich zbierania z krzykiem: "Stado muszelek! Jesteśmy bogaci!!" Karuzela była hitem. I miejscem zawierania serdecznych przyjaźni. Pod tym względem możemy się uczyć od dzieci. Pierwsza tyrolka w życiu. Spadło małe. Ale zaraz chciało jeszcze raz!

Pragnienie życia

Wczoraj byłam świadkiem cudu. Opowiem Wam, bo do tej pory nie mogę się nadziwić, co się wydarzyło. W zeszłym roku ogrodziłam posadzone tulipany płotkiem z powbijanych patyków, żeby dzieci nie deptały kiełkujących kwiatów. Wczoraj przyglądałam się z bliska tulipanom. I co zwróciło moją uwagę? Wśród nich rośnie drzewo! Malutkie, ale pełne - listki, gałązki. Jeden z wbitych patyków samoistnie zapuścił korzenie! Wyobrażacie sobie, jakie musiało być w nim pragnienie życia. Gleba jest fatalna, pełno drobin z cegieł. Był jedynie patykiem wbitym w ziemię. A teraz sobie rośnie, żyje. Niewiarygodne, coś pięknego. Z dobrych rzeczy muszę się jeszcze pochwalić, jaki komplement mi się ostatnio dostał :) Byłam z dziećmi na spacerze w lesie, koło nas. Na moście nad koleją metropolitalną. Bawię się z nimi i obok spaceruje sobie pan. I pyta mnie: "A czyje to dzieci?". Ja na to: "Moje". Pan na to westchnął: "Ech, dzieci mają dzieci!". Haha, czyżbym wyglądała na nastolatkę?...

fit

Obraz
Wiecie co dziś odkryliśmy z dziećmi na spacerze? Tuż przy wejściu do lasu koło nas zrobili siłownię pod chmurką! Nie dwa wejścia dalej, nie koło kościoła, nie koło przystanku nowej kolejki - tuż obok nas! Mamy rzut kamieniem. Ale była radość. Większa niż na placu zabaw. Ciężko mi było ich zaciągnąć z powrotem do domu, oj ciężko. Deszcz trochę pomógł, ale tylko trochę.

Majówka

Obraz
A dziś byliśmy w ZOO. Tak, kto rano wstaje temu słońce świeci! Teraz pada, ale było bezchmurne niebo... Asia najbardziej zachwycała się krokodylem i skaczącymi małpkami. Jacek wszystkim po kolei. Przejechali się na konikach, zjedli lody, wycieczka zaliczona! :) krokodyl otworzył paszczę ale śmierdzi ten koń! odważyła się, moja bohaterka! pingwiny w tle A jak spadły pierwsze krople deszczu zapakowaliśmy się do auta, a Jacek machał i krzyczał przez oko: "Papa zwierzątka! Będę tęsknił!"

Urodziny Jacka

Dzisiaj rano moja starsza latorośl skończyła 4 lata. Z jednej strony – przecież dopiero co był u mnie w brzuszku. Z drugiej – już prawie nie pamiętam czasów, kiedy go nie było na świecie. Czuję jakby był ze mną od zawsze. Mój Jacuś, mój synek. Przyjęcie urodzinowe mamy już za sobą. Świętowaliśmy w sobotę (tak, przy najmniej było ciepło, grillowanie itp…). Wszystko było wymarzone – prezenty, goście, nawet tort z motywem z ulubionej bajki. Wielokrotne dmuchanie świeczek (bo życzeń było więcej niż jedno). Bieganie, skakanie na trampolinie, szaleństwa. Nie zrobiłam ani jednego zdjęcia. Nie złośćcie się na mnie, naprawdę szkoda mi było czasu. Szkoda mi było przegapić najmniejszą chwilkę. Jestem strasznie ciekawa czy Jacek będzie pamiętał swoje czwarte urodziny. Jednak niezależnie, czy będzie pamiętał czy też nie, mam wrażenie, że był zadowolony. Tylko jedna rzecz mu spędzała sen z powiek. Mama kiedyś powiedziała, że zastrzyk (szczepienie) będzie jak minie dużo, dużo czasu, dopiero po urodzi...

Wiosenne cuda

Obraz
Ach wiosna. Przepiękna. Dzieci popsuły mi żaluzję w łazience. Z zewnątrz wszystko widać jak na dłoni. Byłam mocno zła, że nie mogę się wykąpać bez potencjalnego bycia podglądaną przez przechodniów. Byłam zła pochopnie. Siedziałam dziś w wannie myjąc włosy i co widzę? Za oknem, na szczycie choinki, która przed Bożym Narodzeniem była skrócona o połowę (bo sięgała linii energetycznej) zobaczyłam sroczkę. Sroczka trzymała całkiem sporawą gałązkę. Obok ptaszka na szczycie drzewa – cały stosik podobnych gałęzi. Oo, myślę sobie, wije gniazdo! Przypatrywałam się, jak z gracją przeplata między sobą patyczki. Co raz to odlatywała i chwilkę później wracała z materiałami. Jak patyczków było dość – wracała z czymś w rodzaju mchu. Z trwogą obserwowałam jak spadła jej na ziemię część pracy. Nie wyglądała jednak na zmartwioną. Woda w kąpieli już mi dawno wystygła, a tymczasem co zobaczyłam – druga sroczka przyleciała z patykiem! To para. Para połączona wiosenną porą, przy pracy w trakcie budowania gni...

Trening uważności

Im świadomiej staram się żyć, tym więcej mam spokoju i radości w sercu. To chyba dobrze świadczy o życiu jako takim, czyż nie?