środa, 25 września 2013

Gdy zimno i pada

A dziś (dla odmiany, hehe) będę się chwalić moim synkiem. Jacuś, z małą pomocą mamy, odkrył w sobie artystę. Stworzył (rączkami i pędzelkami) piękne, ciut abstrakcyjne, dzieło. Wisi teraz dumnie na ścianie i dumna mama zmusza każdego gościa do, choć kilku, zachwytów nad talentem potomka. Asiunia pomagała w tworzeniu pracy. To znaczy pakowała farbki do buzi, malowała zabawki… Sprzątania trochę było, ale radość Jacuśka i Małej – nie do przecenienia. Tak się wkręcili, że następnego dnia też robiliśmy plakat. Tym razem kredki-klej-bibuła. Na razie niedokończony. A ja się cieszę, że wolą zabawy plastyczne od bajek. Przeczytałam gdzieś wyznanie mamy dorosłego dziecka. Co by zmieniła, jeśli jeszcze raz by je wychowywała. Oprócz zapewnień o mniejszej ilości krzyków, pouczania i mądrzenia się, było, że pozwoliłaby dziecku i więcej się brudzić, żeby lepiej poznawało świat. Jako młoda mama korzystam z doświadczeń koleżanek po fachu. Zanim będzie za późno! ;)

Moje geny! ;)

Kolorowy pyszczek - i ja pomagałam!

Zielona żaba

Perełka

2 komentarze: