czwartek, 26 września 2013

Święto

Wczoraj była u nas ciocia Ania i zrobiła maluchom super niespodziankę. Zabrała nas do Loopy’s World. Dzieciaki były pierwszy raz i od razu czuły się, jak u siebie. Z Asiuni byłam szczególnie dumna, bo nie bała się niczego i z wielkim uśmiechem na buźce zwiedzała zakątki krainy zabaw. Lgnęła do innych dzieci. A Jacucha zjechał z kolegą za rączkę z olbrzymiej zjeżdżalni. Oba Małe na godzinę zapomniały o świecie. Włącznie z jedzeniem, piciem i sikaniem ;) A ja tak sobie rozmyślałam, jak dobrze mi jest, że chodzę sobie z Małymi gdzie chcę, robię, co chcę i  nikt widząc mnie, nawet nie pomyśli, że jestem chora na SM….  Dzięki Bogu. I Gilenyi. I Wam :)









3 komentarze:

  1. Budujący wpis... szczególnie to ostatnie zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta tabletka chyba naprawdę działa cuda :) Dużo zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra tabletka, oj dobra. Ale lubię myśleć, że za cuda w naszym życiu to głównie my sami jesteśmy odpowiedzialni.. :]

      Usuń