poniedziałek, 8 czerwca 2015

Dobre lata początki

Ale miałyśmy dziś z Asią niespodziankę! Przyszedł listonosz z wielką paczką. Myślę sobie, co to jest? Przecież nic nie zamawialiśmy. I wiecie co to było? Paczka ciuszków dla Asi! Od Ani (i jej córci!). Aniu, zagubił mi się Twój mail, także pozwól że podziękuję Ci tutaj - dzięki kochana! Ciuszki cudne, idealne na lato dla Asi (część nawet z zapasem). Bardzo, bardzo dziękujemy. Zrobiłaś nam cudną niespodziankę.

I parę innych rzeczy za które jestem wdzięczna:

Odkryłam herbaty yogi tea. Rewelacja, kochani. Polecam. Do tej pory nie przepadałam za lukrecją, która wchodzi w ich skład. Ale ich kompozycje! Marzenie. Szczególnie polecam yogi tea "detox". 

Czereśnie w ogrodzie już czerwone! Jeszcze nie do końca dojrzałe, ale kilka z tych co spadły już powędrowało do buziek. I małych i tej dużej (a co sobie będę żałować!:).

Piwonie już kwitną. Jak one pachną! Szczególnie te różowe. Zapakowane elegancko do wazonu, cieszą zmysły.

Byliśmy dziś w lesie na siłowni i na moście nad nową kolejką. Asia mnie wzruszyła swoją śmiałością. Siedziałam kawałek dalej, gdy przechodziła pani z pieskiem. Asia do niej podeszła i zapytała: "mogę pogłaskać?". Tak, moja nieśmiała córcia, która tak długo przekonuje się do obcych! Ale byłam dumna. 

Zdążymy Asię "odpieluszkować" przed trzecimi urodzinkami! Wiem, powiecie że późno, mogłam ją szybciej zmusić. Ale wyszłam z założenia, że wszystko w swoim czasie. Jak przyszedł właściwy czas, cały proces zajął nam niecały tydzień. Trzy dni na nocnik, potem ubikacja z przygodami, a teraz nawet wypadki się nie przytrafiają! I już nawet w czasie spania nie siusia.

Nasza ogrodowa kotka (ta co mieszka w starym namiocie dzieci) ma trójkę maleńkich kociątek! Przecudne. Dzieci na razie zobaczyły je tylko na zdjęciach. Nie mogły uwierzyć. "Ale nie kłamiesz, mama?"

Dużo dobrego się dzieje, oj dużo. To było tylko kilka małych fragmentów z samego czubka głowy. Złego w sumie też się dzieje sporo, ale co Was będę zanudzać jakimiś oczno-sm-owymi kłopotami. Cały czas się uczę, że życie jest mądre i warto mu zaufać. I płynąć, nie tracąc niepotrzebnie energii na buntowanie się. Bo kim ja jestem żeby narzekać, to znaczy "wiedzieć lepiej"?

Parę fotek z Bożego Ciała, czyli rozpieszczanie przez dziadków:

Na kole widokowym








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz