wtorek, 7 czerwca 2016

Ashalum

Coś się dzieje. Nie mam pojęcia co. Ale czuję się jakoś inaczej. Chce mi się spać… A mi się nigdy nie chce spać. Zmęczona, owszem, bywam, często. Za często. Ale śpiąca? Coś jest inaczej. Magnetyczne energie… Ale skąd… dlaczego… jak… I, co jest w tym najlepsze, jestem taka spokojna. Nie szkodzi, że nie rozumiem. Ufam. Dobrze jest ufać. Zaczęło się od tego, że wymyśliłam wczoraj takie ćwiczenie… Integracja dwóch ćwiczeń, które już znałam. I poczułam taki pokój, że ledwo je skończyłam. Blissed out. A musiałam wyjść z domu… taka.. :) Zabawne. Wyszłam, robię swoje, co by się nie działo. Zawsze i najlepiej jak umiem. Ale cieszę się bardzo, że teraz dzieje się w tą stronę. Brakowało mi tego. Pokoju. Zaufania. Poddania się. Przyzwolenia. Taka jestem wdzięczna…


Pierwsze czereśnie. DOCZEKALIŚMY SIĘ!!

Odkryliśmy nowe miejsce pod lasem



Katapulta. Ech...

A to zdjęcie... Słuchała jak jej śpiewam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz