czwartek, 2 czerwca 2016

„Become what you think you want”

Asia siedzi na huśtawce: „Mama, no pohuśtaj mnie w końcu, bo zaraz wybuchnę! I nic nie zostanie! Tylko kaczeńce wyrosną”. Taak… Takie małe Asiątko, a już taka wyobraźnia…

Ktoś mądry powiedział mi wczoraj… Że jestem idealna taka, jaka jestem… (Nie, to nie po tym wnioskuję o jej mądrości, haha). Że jakby ona tworzyła swoją Narnię, bo bym tam idealnie pasowała, taka właśnie. Że to ok, nie lubić niespodzianek. Że to ok, chcieć zrozumieć rzeczy. Że to wszystko jest ok. Jest najlepsze, jakie może być. I w dodatku mam wpływ na to, jak to „najlepsze” wygląda w każdym danym momencie. Powiedziałam jej tylko, jak jej zazdroszczę tej jej spontaniczności. Artystka. Zawsze moment, kiedy uświadamiam sobie, jak zabawne było coś głupiego, co powiedziałam/zrobiłam/pomyślałam, to TEN moment, kiedy zrozumiałam. I przeszłam o schodek wyżej. No więc, jestem tu.

Zakochałam się. Dobra… TOTALNIE się zakochałam. Tak naprawdę w ogóle nie mam na to słów. Wielkie wow. Tyle się we mnie dzieje… a wspominam tak mimochodem, jak zawsze, jak wszystko.

A zdjęcia z wycieczki do lasu. Już się zbliżał wieczór, a im się zachciało oglądać pociągi...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz