poniedziałek, 25 listopada 2013

Łobuz kochany

Obudziłam się dziś i co zobaczyłam za oknem? Drzewa pokryte warstwą świeżutkiego, jeszcze pachnącego, śniegu. Pierwszy w tym roku. Dzieci zobaczyły i od razu chciały iść do ogrodu lepić bałwana. Piękna naiwność, czyż nie :) I jak tu wytłumaczyć takim małym że z bałwana nici skoro śnieg JEST? A że na dworze +2 stopnie i śnieg się trzyma tylko na drzewach i to ledwo? Śnieg JEST!! 

Jacuś ostatnio sporo psoci. Ku wielkiej radości swojej siostrzyczki. I tylko jej. Parę przykładów. Tak ku pamięci, jakby mi się kiedyś zapomniało:

Potomek woła mnie do łazienki. I co widzę… Urwane drzwi od pralki. Metalowe zawiasy przełamane na pół (Jakim cudem?). A Jacuś robi gest powolnego opuszczenia wyciągniętych dłoni i mówi: „spokoooojnie, spokoooojnie”

Wylał mój krem na ręcznik.
- „Jacuś czemu wylałeś krem na ręcznik?”
- „Bo nie lubię bałaganu”’
Cóż…

Jacek wsypuje proszek do prania do kibelka i spuszcza wodę. Jak weszłam musiał to już zrobić wiele razy.
- „Synek, co zrobiłeś…”
- „Piankę!”
Nie sposób mu odmówić racjonalności.

Co zrobić, taki etap. Mam nadzieję, że przebrniemy przez niego z jak najmniejszą ilością strat

4 komentarze:

  1. łobuziak :) ale rezolutny! Poznaje przyczyny i skutki :) ale jak on urwał te drzwiczki... :P pewnie się na nich huśtał! :) mój synek też taki był, teraz przeszedł na inny etap brojenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. silne małe... ja już z nim nie wygram ;)

      Usuń
  2. Oj..jakbym widziała mojego łobuza równo półtora roku temu... Udało mu się wywalić całą kuchenkę( piekarnik i palniki elektryczne) na sam środek kuchni. Trwało to dosłownie sekundę- karmiłam Małą a on uciekł do kuchni i od razu huk jakby się cały dom walił. Na szczęście jemu nic sie nie stało a i kuchenka nie była włączona. Ale od tamtej pory kuchnię przeważnie zamykam na klucz...A do tego 5 litrów płynu do prania wlał do bębna pralki, 5 litrów wody wylał na wykładzinę w swoim pokoju...Miał taki okres, że nie wiedziałam czego się spodziewać. Teraz jego Siostra zaczyna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hoho, ale agent! Ale powiem Ci, że Jacuś też wlał cały płyn do płukania do pralki, na szczęście u babci i na szczęście taki dwu-litrowy ;) No i my nie mamy drzwi od kuchni, chlip.. Ale na niektórych szafkach wiszą kłódki, bo zabezpieczenia przed dziećmi wszystkie po kolei rozpracowywał... :P

    OdpowiedzUsuń