czwartek, 4 lutego 2016

Ze świata dzieci moich i nie moich

We wtorek nagrodę zabrałam dzieciaki do kina. Na "Odlotową przygodę". Strasznie się zawiodłam, miała być niewinna bajka o kosmosie, a okazała się bezczelną propagandą NASA. I jako, że byłam odpowiedzialna za pokazanie im tego wszystkiego, wynikło tego dnia dużo dyskusji i tłumaczenia, którego wcale nie planowałam. Przynajmniej na razie. Cóż, całe szczęście, najbardziej im się podobała reklama o "misiu w Nowym Jorku", który wchodzi do kin już wkrótce (no i nielimitowany popcorn, wiadomo). Wstępnie im obiecałam (Warunkowo! Za grzeczność i pokorę! Tak, straszny despota ze mnie:]). Pokażę Wam może parę fotek. Otóż znowu mam swój komputer i mogę "szaleć", to znaczy zgrywać zdjęcia z telefonu...

mój cudny siostrzeniec

moje małe kreatywne, "perfection is ever expanding" :)

artysta większy

artystka mniejsza


z urodzin u Franka

Asia integrująca się z Motylkami :)






Całuję Was i ściskam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz