piątek, 7 czerwca 2013

Jest jak jest

Witajcie. Dziękuję za mejle pełne wsparcia. Powiem szczerze, trudno mi teraz pomóc, ale Wasze słowa przyniosły mi troszkę ulgi. O samym wydarzeniu opowiadać na razie nie będę, bo po pierwsze nie wiem jak, po drugie (tak podobno jest) trochę mi wstyd. Bo znalazłam się w roli, w której nigdy nie sądziłam, że będę. Jeszcze się nie pozbierałam, ale mam olbrzymią motywację do odbudowania mojego życia. Łamać się nie łamię, jestem silna dla dzieciaków. Radzę sobie, myślę, najlepiej jak potrafię. Dzieci przez ostatnie kilka dni – aniołki, grzeczne i czułe nawet dla siebie nawzajem (!) ;) I myślę sobie, że mam dobre życie. Kochającą rodzinę, wspaniałe i zdrowe dzieci, cudownych przyjaciół. Lek, który mi pomaga (to dzięki Wam). Absolutnie nie mam co narzekać. Trzeba tylko dziękować Bogu, że jest jak jest.

8 komentarzy:

  1. Jestem z Tobą! U mnie z kolei nie ma szans na poprawę mimo moich szczerych chęci. Leczenie hormonalne jest nieskuteczne. Leczenie chirurgiczne także. Pozostaje tylko leczenie objawowe - walka z bólem w poradni leczenia bólu przewlekłego. Ale trudno trafić w dobry lek. Poza tym skutki uboczne są bardzo ciężkie. Pozdrawiam Ciebie gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymaj się kochana.Na pewno teraz jest ciężko,musisz poukładać sobie pewne sprawy,przemyśleć na spokojnie,bez emocji,co dalej i brnąć do przodu.Pewnych rzeczy,mimo szczerych chęci,nie zmienisz.Wiem,to boli strasznie teraz,ale w dzieciaczkach Twoja siła.Masz dla kogo żyć.Jestem z Tobą sercem :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt. Ale emocje jeszcze są. Nawet całkiem sporo... Dzięki kochana :*

      Usuń
    2. Mój blog znasz plumb80.blogspot.co.uk
      Zapraszam do drugiego,gdzie są moje wiersze : wiersze80.blogspot.co.uk
      Może w trudne dni pomogą trochę zapomnieć o rzeczywistości.
      Buźka kochana :* CMOK

      Usuń
  3. wielki buziak dla Ciebie, skoro nic innego nie możemy zrobić :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że się trzymasz, dzielna jesteś. Oby tak dalej, będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń