piątek, 11 marca 2016

Once came a wind dark and cold from the lowly places

Cześć kochani. Na razie znikam. Nie gniewajcie się. Bo… Od dłuższego czasu badałam pewną sprawę. Szukałam i szukałam. W końcu wczoraj dostałam odpowiedź. I odpowiedź złamała mi serce. Coś w rodzaju „uważaj czego sobie życzysz”. Rozwaliła mnie na małe kawałeczki. Obecnie staram się ze wszystkich sił, żeby nie przekazać energetycznego syfu, który jest we mnie, moim dzieciom. Nie po to się staram, żeby tutaj robić to Wam. Szczególnie, że owy syf liniowio przekłada się na moje samopoczucie fizyczne. Wrócę, jak sobie z tym poradzę. Pewnie, że sobie poradzę. Bo może coś źle zrozumiałam. Może coś przegapiłam. Może rozwiązanie jest bardziej skomplikowane. Odrobię tę lekcję i wrócę. Póki co nie mam nawet siły, żeby zadać pytanie jaka to lekcja…
Bless you all!

1 komentarz: