niedziela, 3 kwietnia 2016

Co jeśli...

Cześć kochani. Wszyscy wiemy, że marzenia się spełniają. Że to, czego najbardziej chcemy,  prędzej, czy później się spełnia. Wiem, to jest piękne. Ale dziś chciałam Wam powiedzieć o drugiej stronie tego medalu. Co jeśli się czegoś boimy? Tak, mechanizm jest dokładnie ten sam. To, czego się najbardziej boimy, ma największą szansę zamanifestować się w naszym życiu. Nie boimy się czegoś dlatego, że coś się wydarzy (tego nie wiemy, tacy mądrzy nie jesteśmy). Jest dokładnie odwrotnie, to się może wydarzyć PONIEWAŻ się tego boimy. Ponieważ myśląc o tym, tworzymy to. Bo, kto wie, może nasze myśli to rzeczy? Może myślenie, jest tak naprawdę procesem twórczym, nad którym częściowo straciliśmy kontrolę? Może możemy się starać ją odzyskać, będąc trochę uważniejszym wobec swoich myśli? A jeśli już zaczniemy obserwować swoje myśli… warto sobie zadać pytanie… czy ta myśl na pewno mi służy? Co tworzę w tej chwili? Czy na pewno chcę to tworzyć? Chciałam Wam opisać przykład z mojej książki doświadczeń, ale chyba nawet mój ekshibicjonizm ma swoje granice ;) Które widać oddzielają się linią obnażania własnych lęków… 

Co jeśli mam rację? Jeśli myślenie jest rzeczywiście procesem twórczym? Implikacje tego są olbrzymie. W końcu myślimy CAŁY CZAS. Wiedząc to… może byśmy… stworzyli coś dobrego? Kiedyś do tego wrócę. Do jasnej strony medalu. 


Pięknego dnia!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz