wtorek, 19 kwietnia 2016

Rise in LUV

Obudziłam się. Trochę przedwcześnie. Ok, mocno przedwcześnie. Chciałam jeszcze zasnąć. Się nie udało. Leżałam więc, medytowałam sobie o rzeczach. W końcu chciałam już wstać. I poczułam zapach kwiatów. Białych. Ale nie do zidentyfikowana. I zapach powietrza jakby po deszczu. Że jednak udało mi się zasnąć? Haha, właśnie że nie. Nie wtedy. Skąd wiem, że białe? Właśnie. Skąd… Jakbyśmy przyjęli, że węch to rodzaj słuchu… Czy można usłyszeć obraz? Wiecie o synestezji? Jak to można zobaczyć dźwięki. Są ludzie, którzy widzą muzykę. Są nawet tacy, którzy potrafią namalować, to co widzą. Niezwykłe, co? Ale nie wiedziałam, że można usłyszeć obraz. Niby nie wiedziałam, a przecież to to samo. Lubię te moje małe „aha” momenty…

Wczoraj… nawet nie zdążyliśmy wyjść do ogrodu i już się zrobił wieczór. Jacek tworzył swoje rzeczy. Rozbudowywał, wymyślał, kombinował. To poskakał na trampolinie, to pociął nożyczkami baloniki i wstążeczki (będą nowe, przecież ZARAZ urodziny). To zrobił „laurkę” z tego co pociął. To „pokolorował” puzzle. To pograł z mamą „w zagadki” (jego zagadki oczywiście musiały się rymować, niezależnie, czy wobec tego dało się je odgadnąć:).  Ciężko nadążyć za Jackiem. A Asia… Asia walczyła z clicksami. Odkryła, że jest na nich napisane 4+, a ona niedługo będzie miała czwarte urodzinki. Była tak nieziemsko cierpliwa. Nie wychodziło jej zupełnie. Nie miała tyle siły. Tyle zgrabności w palcach. PRAWIE się nie wściekała. Wierzyła w siebie tak mocno. Próbowała, z przerwami, przez całe popołudnie. Aż w końcu jej się udało. I przez cały wieczór siedziała zadowolona i robiła „węże” z clicksów. Moje dzieciątko. Bezcenna cierpliwość. Chciałabym mieć tyle tego w sobie, co ona ma. Albo… żeby Jacek miał choć UŁAMEK jej wiary w siebie… Moja Asia. 

Tak jeszcze Wam tylko powiem… bo różni ludzie pytają mnie o różne rzeczy. Nie biorę już LDN. Nie biorę już lisinoprilu. Nie biorę już fumaranu. Nie zachęcam, nie zniechęcam. Po prostu nie biorę. Mogę powiedzieć, jak co działało na mnie - objawy uboczne, kliniczne korzyści itd. - wszystkiego co brałam - razem z interferonami i copaxonem. Ale proszę nie pytajcie, co polecam. No skąd ja mogę wiedzieć, co WAM pomoże? Taka mądra zdecydowanie nie jestem. Dobra, zrobię notkę o tym, co mi pomaga. Jeszcze raz. Potem, ok... 

Dobrego dnia, kochani!

Mała rzecz a cieszy. Pierwszy arbuz w roku. Zniknął szybciej niż znikają pianki...

Niech żyje symetria.

Jacek z clicksów. Serio!

Noga żyrafy. "Mama to będzie dla ciebie!"



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz