poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Cześć. Uśmiech? MIMO poniedziałku?

Pamiętacie, mówiłam Wam kiedyś, jak to „walczę” z hydro-akustyczną teorią… Wróciła do mnie wczoraj :) Z nowym poziomem. Bazy nie rozumiem dalej. Ale jakoś powoli hmm… może czasem warto spróbować „od końca”? :] Może wtedy się dojdzie do początku... Może. Wiem, że najlepiej od początku i od końca jednocześnie. Tylko że, TU jeszcze nie doszłam. Świadomie jeszcze nic podobnego nie dokonałam. (Nieświadome łączenie kropek to inna sprawa…)

Jadę na masaż. A potem sadzimy fasolki, siejemy maciejkę i groszek pachnący… I może ponegocjuję szansę dla mojego orzecha… Właśnie, pokażę Wam orzech. To to „martwe” drzewo w tle… Posadził je mój pradziadek tuż po wojnie. „Do ścięcia”. Ulubione drzewo Asi. Moje ulubione drzewo.

Ciekawe, jaki to będzie dzień… 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz